sobota, 31 grudnia 2011

życzenia :)

Tak się szczęśliwie złożyło, że jeszcze w tym roku doszła do mnie zamówiona na Allegro woda z FM. Nie namawiam nikogo do kupowania podróbek, ale uważam, że to dobra opcja kiedy ktoś ma mniej pieniędzy albo chce wypróbować jakiś zapach :) Ja z tej firmy zakupiłam już 4 wody, ze wszystkich jestem bardzo zadowolona. Moja ulubiona to nr 34.
Niedługo zacznę przygotowywać się do Sylwestra więc korzystając z okazji, chciałabym życzyć Wam wszystkim wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i oczywiście wspaniałej zabawy dzisiejszego wieczoru.

piątek, 30 grudnia 2011

recenzja porównawcza maseczek do włosów

1. Pantene pro-v, intensywna maseczka odbudowująca, do włosów cienkich i delikatnych, z serii nature fusion
pojemność: 200ml
cena: ok.18zł, ja w promocji zapłaciłam niecałe 9zł



 Wizaż:
,,Pantene uwolnił siłę natury łącząc kompleks uzyskany z rośliny Cassia z najlepszą technologią Pantene Pro-V. Cassia jest od dawna znana w tradycyjnej medycynie chińskiej i indyjskiej z wielu właściwości leczniczych i oczyszczających organizm. Naukowcy Pantene ulepszyli formułę ekstraktu z Cassi, aby uzyskać preparat do włosów o zwiększonych zaletach pielęgnacyjnych.
Kompleks Cassia prowadzi do lepszego odżywiania poprzez osadzanie się na włosach i wspomaganie osadzania innych składników aktywnych.Kolekcja Nature Fusion wydobywa z włosów ich naturalny blask, wzmacnia je i sprawia, że włosy stają się gładkie, miękkie, łatwiej się układają i są lepiej chronione przed zniszczeniem spowodowanym czesaniem.''

 2. L'biotica, Biovax, intensywnie regenerująca maseczka do włosów ciemnych
pojemność: 250 ml
cena: ok. 20zł, ja w promocji zapłaciłam 15. Do maseczki otrzymałam czepek kąpielowy i próbkę innego produktu.






Wizaż:
,,Tajemnicą skuteczności maseczki regenerującej BIOVAX do włosów ciemnych są jej składniki: ekstrakt z alg brunatnych, proteiny jedwabiu, olejek ze słodkich migdałów, miód, henna i filtr UV. Algi brunatne zawierają związki jodu, potas, magnez, wapń, żelazo oraz witaminy: B1, B2, C, K. Nasilają one syntezę keratyny, co zapobiega nadmiernej łamliwości włosów. Składniki aktywne maseczki łatwiej wnikają do wnętrza włosa dzięki hennie, która sprzyja odnowieniu jego naturalnej pigmentacji. Zawarty w maseczce BIOVAX filtr UV dodatkowo zabezpiecza ciemne włosy przed płowieniem.
Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Pronus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Acetylated Lanolin, Glycerin, Lawsonia Inermis Extract, Mel (Honey) Extract, Hydrolyzed Silk, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Parfum, Mica (and) Titanium Dioxide (and) Iron Oxides, Fucus Vesiculosus Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Linalool, Hexyl Cinnamal. (04.02.2011)''.

Moja opinia:
Osobiście wolę maseczkę z Pantene pro-v. Wiem,że wiele z Was chwali sobie maseczki Biovax - u mnie niestety te produkty nie sprawdzają się, a używałam już trzech.
Za co polubiłam maseczkę pantene?
- trzyma się ją na włosach tylko 2 minutki, z kolei biovax aż 20. Jeśli bierzecie kąpiel w wannie,możecie spokojnie 20 minut poczekać. Gdy spieszymy się i bierzemy prysznic, staje się to niewygodne. Ja niestety wanny nie posiadam, a pod prysznicem musiałabym spędzić jakieś 30 minut. Troszkę szkoda mi czasu na takie czepkowe zabiegi, które poza tym przynoszą małe efekty. Plus więc dla Pantene.
- jeśli chodzi o zapach, wybieram również Pantene. Oba są dość sztuczne, chemiczne, ale Pantene bardziej mi odpowiada. Ktoś napisał na swoim blogu, że Biovax pachnie brzoskwinią - ja tu nic takiego nie czuję. Poza tym zapach Biovaxu szybko znika, co może i jest zaletą. Pantene zostaje na dłużej, a po wyschnięciu włosy pachną bardzo przyjemnie.
- Po Pantene moje włosy są dobrze nawilżone, ale nie obciążone. Z kolei po Biovaxie moje włosy o wiele szybciej się przetłuszczają.
- Po Pantene zauważyłam, że moje włosy są gładkie, miłe w dotyku, łatwiej się układają, a dodatkowo mają piękny połysk.
- obie maseczki mają dość dobrą konsystencję i łatwo ją nałożyć na włosy. Do Biovaxu powinniśmy używać czepka, Pantene tego nie wymaga.
- cenowo lepiej prezentuje się Biovax, ale warto szukać promocji - ja Pantene kupiłam ponad 6zł taniej niż Biovax
- Po Pantene znacznie łatwiej jest mi rozczesać włosy. Po Biovaxie są one tak samo trudne do ułożenia.
- obie są dość mało wydajne, ale ja mam długie włosy więc większość tego typu produktów zużywam szybko

Sprawdzałam recenzje na Wizażu i muszę przyznać, że Biovax jest częściej chwalony. To kolejny przykład na to, że jeśli coś się sprawdza u kogoś, u mnie niekoniecznie. Kupiłam też odżywkę w sprayu z Biovaxu, ale również ukazała się niewypałem, podobnie jak trzeci produkt tej firmy - serum do paznokci, o którym jeszcze kiedyś coś napiszę. Raczej nie kupię więc nic z tej serii.

o dość nieprzyjemnych zakupach dzisiejszego dnia

Postanowiłam pojechać dziś do Galerii Bałtyckiej, ale niestety zakupy okazały się wielką klapą. Oprócz tego,że zostałam staranowana przez dziki tłum, to panie ekspedientki uparły się aby być dziś niemiłe, nie znalazłam tego,czego potrzebowałam, a poza tym kilka sklepów ewidentnie naciąga ludzi:/
1. W Housie kupiłam przeceniony sweterek - urzekł mnie jego kolor i te śliczne pomponiki. Kosztował 49,90zł. Tu nie wydarzyło się jeszcze nic specjalnego więc uszczęśliwiona zakupem poszłam w kierunku innych sklepów ;)

 2. Na chwilę zatrzymałam się we Flo, gdzie przecenione było prawie wszystko i to o 30%. Kupiłam kolejny z ich kolekcji olejek, tym razem skusiłam się na konwalię.
 3. Pierwsze rozczarowanie spotkało mnie w Super-Pharmie. Nie ukrywam,że na zakupy przyjechałam głównie po aloes, który miał być w promocji za 16zł. Jak zwykle aloesu nie było, podobnie jak innych rzeczy z ulotki, które mnie interesowały. Zawsze gdy na czymś mi zależy z tego sklepu, uzyskuję odpowiedź,że albo jeszcze czegoś nie ma albo już nie ma:/ Kupiłam więc dwa kolejne capivity piękne paznokcie, jak się okazało,leki wyprzedają bo ich data przydatności się kończy niedługo. Trzeba więc uważać i za każdym razem sprawdzać. Ja odłożyłam z koszyka kilka rzeczy bo na pewno nie zdążyłabym ich wszystkich użyć. Wykorzystałam też swoje punkty i dostałam za nie szminkę Maybelline w kolorze Fuchsia. Chciałam zbierać punkty, ale przejrzałam katalog nagród i niestety nie znalazłam w nim nic godnego uwagi. Szminka na szczęście okazała się strzałem w dziesiątkę :)






Zdjęcia niestety robione w złym świetle i nie oddają tego pięknego koloru, ale muszę przyznać, że szminka świetnie nawilża, a za to ma wielki plus.
4. Następnie poszłam do Croppa i tu dość miłe zaskoczenie - biżuterię można kupić i to od 4zł. Ja wygrzebałam kolczyki i breloczek z misiem, jest uroczy :) Żałuję,że nie wzięłam też misiowych kolczyków, chyba po nie jeszcze wrócę. 

5.Kolejnym przystankiem był Rossmann i tu strasznie się zdenerwowałam. Jak pewnie wiecie, obecnie jest promocja na żele original source - kupując jeden, drugi dostajemy gratis. Zapakowałam więc swój żel do koszyka, zapłaciłam, a kasjerka dopiero wtedy stwierdziła,że nie ma już tej promocji bo żele się skończyły. Gazetka jest ważna dopiero od dwóch albo trzech dni więc taka sytuacja jest dość śmieszna. Chciałam więc zrezygnować z zakupu, niestety nie odbyło się to bez marudzenia i bezsensownego pytanie kasjerki: dlaczego nie mogę kupić jednego żelu za 9,99? Może dlatego,że w każdym innym Rossmannie za tę kwotę dostanę drugi - ale ta pani tego nie rozumiała. Na szczęście udało mi się pozbyć żelu. Pozostałych zdjęć z tych zakupów nie dodaję bo to sama nuda - środki czystości itp.
6.Natura - i tu już nie wytrzymałam ;)
 Zrobiłam malutkie zakupy, wszystko w promocji, kupiłam też jeden lakier Sensique do zdobień. Leżał on w rzeczach przecenionych, inne kolory kosztowały niecałe 3 zł więc postanowiłam go wypróbować. Zawsze wolę sprawdzić cenę przed zakupem, ale czytnik nie działał. Poszłam więc do kasy, zapłaciłam za zakupy, sprawdzam paragon - a lakier zamiast 3zł kosztuje 9. Wróciłam i grzecznie tłumaczę,że zostałam wprowadzona w błąd i chcę oddać lakier, na co ekspedientka mówi: ,,nie da rady, już za późno''. Takie tłumaczenie jest nie tylko śmieszne, ale i nieprofesjonalne. Sama pracowałam kiedyś w sklepie i wiem, że radę zawsze się da, trzeba tylko chcieć :) Pani widocznie nie chciało się robić zwrotu więc poprosiłam kierowniczkę. Okazało się,że kierowniczki nie ma, a tylko ona umie robić zwroty. Nagle pojawiła się druga ekspedientka, stwierdziła że zrobi zwrot, ale następnym razem jak będę coś kupować mam nie brać pod uwagę faktu, że ta rzecz stoi na przecenionym stoisku bo tylko niektóre kolory są przecenione. Na jakieś 20 kolorów akurat złoty przeceniony nie był :] Co prawda lakier w końcu oddałam, ale z wielką łaską, żalem i docinkami ze strony obu pań. Jedna z nich zaczęła mnie przekonywać,że 9zł za lakier Sensique to i tak dobra cena. Jasne :] Wyszłam ze sklepu ze sztucznymi rzęsami i zwykłym, białym lakierem.
Więcej niż zakupów, było jednak stresów. Nikt nie lubi sytuacji kiedy jedziemy po coś, a czegoś nie ma albo gdy ktoś chce nam na siłę wcisnąć rzecz, której nie potrzebujemy. Dodam dziś jeszcze notkę maseczkową, a jutro Sylwester. Powiem szczerze, że nie lubię tego dnia. Boję się fajerwerków i najchętniej zawinęłabym się pod kołdrę i poszła spać. W tym roku nie miałam prawie żadnych ciekawych propozycji. Skończyło się na tym,że świętować będę ze znajomymi i ich rodziną. Mam nadzieję, że będzie sympatycznie :) Czekają mnie więc jeszcze jedne zakupy - na szczęście tym razem spożywcze, a przy tych tak niemiłych sytuacji już raczej nie będzie :)

czwartek, 29 grudnia 2011

grudniowe denko

Dużo tego było w tym miesiącu ponieważ zrobiłam porządki w kosmetykach i znalazło się kilka rzeczy przeterminowanych, które trafiły do kosza.

1. kolejna kredka z Avonu, z serii moich ulubieńców. Kupiłam ostatnio dwie nowe, są świetne!

2. również kredka z Avonu, seria glimmerstick diamonds, kolor black ice
 Recenzja tu:
http://mybigshopping.blogspot.com/2011/09/avon-glimmerstick-diamonds.html
Również się sprawdza, mam zamiar kupić ponownie.

 3. Produkt, którego nie dałam rady zużyć do końca - odżywka wygładzająca bez spłukiwania, Garnier.
Odżywka za bardzo obciążała moje włosy więc oddałam ją w dobre ręce.
Nie kupię ponownie.

4. żel do mycia twarzy z Avonu, z serii Anew aqua youth.  Kupiłam już drugie opakowanie, na trzecie raczej się nie skuszę. Żel ma przyjemny zapach, natomiast strasznie piecze w oczy więc trzeba uważać.


5. Avon, nabłyszczający szampon z odżywką 2 w 1 mandarynka i kiwi. Nie służył moim włosom kompletnie, zużyłam więc go do mycia pędzli. Nie kupię ponownie. 

6. Venus, nawilżający płyn do higieny intymnej. Bardzo dobry, wydajny, plus za pompkę. Nie podrażniał, a do tego jest niedrogi. Kupię ponownie.


7. Johnson's, żel pod prysznic i do kąpieli.  Był strasznie rzadki, przelewał się przez palce i pod prysznicem strasznie ciężko było go użyć. Nie używałam go jako płynu do kąpieli ponieważ nie mam wanny więc nie wiem jak się sprawdzi. Jako żel niestety odpada. Nie kupię ponownie.

8. Schwarzkopf, Schauma, odżywka ziołowa do włosów. Bardzo lubię wszystkie odżywki z tej firmy więc na pewno kupię ponownie. 


9. kolejny produkt, którego nie zużyłam do końca bo mi nie odpowiadał - Nivea, Visage Young, control shine. Miał ładny zapach i nic poza tym, nie matował w ogóle. Nie kupię ponownie.

 10. Garnier, krem do rąk. Nie kupię ponownie.

 Recenzja tu:
http://mybigshopping.blogspot.com/2011/09/avon-glimmerstick-diamonds.html

 11. Schwarzkopf, Schauma, szampon do włosów większa objętość.
Szampon dość słabo radził sobie ze zwiększeniem objętości, ale dobrze oczyszczał, miał przyjemny zapach, nie powodował podrażnień więc nie mogę narzekać. Raczej do niego nie wrócę bo nadal szukam szamponu idealnego.

12.Avon, maseczka ułatwiająca rozczesywanie, z serii kwiat wiśni.
 Maseczka nie robiła nic specjalnego z włosami. Zużyłam ją w całości, ale na pewno do niej nie wrócę.

13. Avon, konturówka do ust
 Nie potrafię obsługiwać się konturówkami do ust i póki co żadnej nie kupię. Ta połamała mi się jak tylko ją dostałam więc ciężko mi cokolwiek o niej powiedzieć. Kolor miała jednak całkiem przyjemny.

14. Oriflame, podkład adaptacyjny - wyrzuciłam go bo stracił ważność. Nie kupię ponownie.

15. Oriflame, korektor pod oczy - również stracił datę ważności. Wcześniej nie byłam z niego zadowolona, źle się nakładał, wysuszał. Nie kupię ponownie.

 16. Avon, cienie do powiek - odkopane w domu u rodziców,jak i wiele innych niezdatnych do użytku kosmetyków. Pamiętają chyba jeszcze czasy mojego liceum więc trafiły do kosza ;)


17. Oriflame, korektor. Słabo krył, źle się nakładał więc cieszę się, że się skończył ;) 

18. Oriflame, cienie z serii visions. Wyrzuciłam je bo były w rozsypce - dosłownie. 

19. Avon, kolejne archaiczne cienie do powiek. Powinny trafić do muzeum :)


20. Oriflame, kolejne cienie z serii Visions. Stan nieco lepszy niż w poprzednich, ale również trafiły do kosza. 

21. Soraya, podkład matujący. Kupiłam drugie opakowanie bo nawet go lubię, ale jeśli ktoś liczy na zmatowienie, to bardzo się rozczaruje. Zwykły, niedrogi podkład, u mnie dość dobrze nawilża.



22. Nailty, zmywacz do paznokci. Mam jeszcze ich spory zapach, ale powoli od nich odchodzę bo Isana jest dużo lepsza

23. Flos-lek, żel ze świetlikiem i babką lancetowatą, do powiek i pod oczy. Jest świetny, na pewno kupię ponownie.

 24. Oriflame, krem przeciw wypryskom. U mnie się nie sprawdził, a data ważności minęła więc trafił do śmieci.

 25. Avon, cień do powiek, odcień vanilla. Użyłam go raz i więcej tego nie zrobię. Zostawiał straszne smugi, rolował się, miał brzydki kolor.

 26. Rimmel, tusz do rzęs. Bardzo dobry, ciekawa szczoteczka, nie sklejał rzęs. Być może do niego wrócę. Recenzja tu:
http://mybigshopping.blogspot.com/2011/08/rimmel-glameyes.html


27. Maybelline, tusz lash stylist. Dobra szczoteczka, niestety tusz o wiele gorszy. Nie kupię ponownie. 

28.Yves Rocher, tusz do rzęs. Nie kupię ponownie. W miarę używania robił się coraz bardziej gęsty.
 Recenzja tu:
http://mybigshopping.blogspot.com/2011/09/yves-rocher-tusz-do-rzes-zwiekszajacy.html

Uff, trochę tego było:) Obiecuję sobie i Wam,że w styczniu wezmę się za zużywanie lakierów do paznokci i błyszczyków :) Z wiadomości z ostatniej chwili - zadzwoniła mama z wiadomością, że przyszedł mój kalendarz zamówiony na stronie Vistaprint. Szkoda, że ja i kalendarz minęliśmy się w drodze bo od razu pokazałabym Wam jego zdjęcia. Nie mogę się doczekać kiedy dostanę go w swoje łapki bo w końcu sama wybierałam do niego fotki :)
A jutro - recenzje porównawcze 2 maseczek do włosów. Buziaki :)