sobota, 22 września 2012

z wizytą w Naturze

zawsze narzekam na Naturę, a jednak tam chodzę - sama nie wiem czemu. Oczywiście znów nie obyło się bez sprzeczki z ekspedientką, ale to już staje się normą w tym sklepie. Brak mi słów.
Kupiłam dwie farby do włosów Marion - nigdy wcześniej ich nie używałam więc jestem ciekawa. Jedną kupiłam dla siebie, drugą dla mamy. koszt jednej to ok. 4,50zł

 tusz od Maybelline dostałam jako gratis do farby Garnier color sensation. Wcześniej poszłam zapytać, czy promocja jeszcze obowiązuje (był dopiero drugi dzień trwania ulotki). Pani nie wiedziała o co chodzi. Jak jej pokazałam ulotkę, nagle sobie przypomniała, że owszem, tusze są. Włożyłam farbę do koszyka, pokręciłam się po sklepie, podeszłam do kasy, gdzie siedziała już inna pani i również nie wiedziała jakie tusze. Gazetka ma raptem kilka stron więc fajnie byłoby gdyby ekspedientki wiedziały jednak o co chodzi. No ale w końcu się udało.


i na koniec - płyn do higieny intymnej intimelle.  Tego dnia miała obowiązywać promocja i płyny miały kosztować 3,99zł. Ja zapłaciłam 7 lub 8zł. Dlaczego? ponieważ akurat żółty płyn nie jest w promocji.


i takim to sposobem znów mam dość Natury na jakiś czas ;)

7 komentarzy:

  1. zes sie obkupila;) fajne nowosci;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie w mieście nie ma Natury...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma jak miła obsługa :) od razu nie ma się ochoty na dalsze zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem tego tuszu ;) Ja czasami się też pytam o jakieś promocji a ekspedientki o niczym nie wiedzą oj.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam z niecierpliwością na recenzję farby koloru czerwonego :) sama potrzebuję jakiejś dobrej farby :) ale jak na razie trafiam na zwykłe buble :(

    http://linde-lo.blogspot.com/ - Moda w moim stylu :)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  6. natura i jej ''promocje'' ehhhh ;/

    OdpowiedzUsuń