niedziela, 11 października 2015

moje kosmetyczne zbiory cz.4 - pudry brązujące

Dziś szybki przegląd moich brązerów, których w tym momencie mam sześć.
Yves Rocher, dość ciemny brązer, który lubię używać latem. Przeszkadza mi tylko, że jest mocno perfumowany
 Astor, skin match, podoba mi się  w nim to, że składa się z czterech odcieni, dzięki czemu możemy uzyskać różne efekty
 Isadora, highlight tan, nieco cieplejszy odcień, który również bardzo lubię. Plus za solidne i ładnie wykonane opakowanie z lusterkiem.
 Sephora, w zasadzie to nie jest typowy brązer,ale tak go używam. Odcień 60,fonce deep
 Kobo, sahara sand, jaśniejszy odcień, świetny matowy puder do konturowania
 Kobo, nubian desert, również bardzo go lubię, nie zostawia plam, ładnie się rozprowadza
Na koniec kilka słów o pisowni - brązer czy bronzer?
 Mimo tego, że skończyłam studia magisterskie filologii polskiej, powiem szczerze, że czasami głupieję, szczególnie gdy notorycznie w prasie czy internecie trafiam na pisownię ,,bronzer''. Mało tego, gdy używam słowa ,,brązer'', komputer podkreśla mi to jako błąd. Dziwne, tym bardziej, że mamy przecież brąz i kolor brązowy, nie ,,bronzowy''. Pamiętajmy, że piszemy po polsku, nie ulegajmy więc za bardzo obcym modom i zapożyczeniom, tym bardziej, że mamy swój, polski odpowiednik. To, że na opakowaniach kosmetyków widzimy ,,bronzing powder'' czy ,,4ever bronzer'' świadczy tylko o tym, że jest to pisownia angielska, niekoniecznie obowiązująca w Polsce. W końcu na cień do powiek mówimy cień do powiek, nie eyeshadow :) Moim zdaniem nie róbmy więc wyjątku dla ,,bronzera'' i niech będzie on polskim brąz-erem.
Miłej niedzieli :)

1 komentarz:

  1. Ja też mam kilka, ale najczęściej sięgam po MIYO. Jak dla mnie rewelacja- matowy, ładnie się rozciera, świetnie się nim pracuje :D

    OdpowiedzUsuń