środa, 17 sierpnia 2011

paleta inglot

Wiem, że wiele blogerek lubi cienie firmy Inglot i często używa ich w swoich makijażach. Ja niestety po zakupie poniższej paletki nie mogę nic dobrego o nich powiedzieć. Być może trafiłam na jakiś feralny model, ale to nie zmienia faktu, że po raz pierwszy i ostatni kupiłam cienie Inglota.
Paletka, która podobała mi się na początku, po jakimś miesiącu rozleciała się i obecnie składa się z 2 części. Nie mogę nigdzie nosić cieni ponieważ od razu rozsypałyby mi się. Plusem paletki było duże lusterko, obecnie jednak nie nadaje się ono do użytku. W paletce pękły zawiasy, a ona sama strasznie się porysowała (chociaż przez większość czasu leżała w szufladzie).
 Jeśli chodzi o same kolory, to nie wybierałam ich - były już w paletce, którą kupiłam w Galerii Bałtyckiej w promocji za ok.40zł.
W paletce znajdował się matowy róż, perłowy fiolet, matowy szary, fiolet z różowymi drobinkami, biały i czarny kolor.


 Kolory wyglądają na bardzo intensywne i dobrze napigmentowane. W rzeczywistości, na oku wyglądają tak:
 (kolory: biały, różowy i jeden z fioletów)
 (kolor: szary)
Intensywność cienie pozostawia jak widać wiele do życzenia. Kolejnym minusem jest to,że cienie potwornie się osypują. Poza tym zostawiają prześwity na powiece i często się zbierają. Całe szczęście, że kupiłam tę paletę w promocji. Nie darowałabym sobie gdybym zapłaciła za nią dwa razy tyle (strzelam bo nie wiem ile w rzeczywistości kosztowała ta paletka).
Nie wiem ja Wy, ale ja do tych cienie całkowicie się zraziłam.

4 komentarze:

  1. A używasz bazy pod cienie?:)
    Może to by pomogło ?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się ten pierwszy różowy, taki cieplutki kolorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się ten róż :) piekny!

    OdpowiedzUsuń
  4. rozowe najlpesze, ja jestem kiepska w cieniach:(

    OdpowiedzUsuń