Dziś ostatni października więc zapraszam na denko. W tym miesiącu udało mi się zużyć trochę kolorówki :)
Na pierwszy rzut idzie baza pod makijaż Rimmel, której używam już od bardzo dawna i ciągle do niej wracam. Może nie matuje na długo, ale przedłuża trwałość podkładu i jakoś lepiej on na niej wygląda.
Szampony Dove bardzo lubię - pięknie pachną i są wydajne.
Dezodoranty Rexona kupuję dość często. Do tego już raczej nie wrócę, bo niekoniecznie odpowiadała mi jego ,,nuta zapachowa''. Z kolei maseczkę z przyjemnością kupię ponownie, bo dobrze oczyszcza i jest niedroga.
Wywaliłam też kilka starych lakierów do paznokci. Mam wrażenie,że mogę codziennie robić porządki w lakierach,a i tak ciągle znajduję masę staroci.
moi ulubieńcy - kokosowy żel pod prysznic Yves Rocher i maseczka Ziajki
pierwszy raz używałam płynu marki Biały Jeleń i dobrze się sprawdził, chociaż ja w kwestii wyboru płynu do higieny intymnej nie jestem wybredna :)
peeling Isany okazał się moim wielkim ulubieńcem. Nie jest to może mocny zdzierak, ale pachnie cudownie, tak mydełkowo (trochę jak Dove) i kosztuje kilka złotych. Podoba mi się efekt jaki daje i na pewno kupię go jeszcze nie raz.
chusteczki Fitti, które idą u mnie jak woda i korektor od Yves Rocher, który średnio się u mnie sprawdził i nie udało mi się go zużyć w całości, a już musiałam go wyrzucić
spray Avon, zupełnie nie mój zapach, ale jakoś go wypsikałam
krem do rąk Dove - lubię, ale wolę inne wersje zapachowe
jeszcze więcej starych lakierów
beznadziejny scrub do stóp oraz peeling do twarzy, kiedyś hojnie dodawany jako dodatek do gazet, który również się u mnie nie sprawdził.
żel pod prysznic Yves Rocher - niby waniliowy,ale jakiś taki śmierdziuszek. Do tego dość drogi i niewydajny. Zdecydowanie wolę tę wanilię, która jest dostępna w regularnej sprzedaży.
zapas mydła w płynie Luksja - nie przywiązuję dużej wagi do mydła, ale to nie było złe i kosztuje kilka złotych w Biedronce
jak co miesiąc Garnier olia
kolejne chusteczki i płatki kosmetyczne
skończył się niestety mój ulubiony kosmetyk do twarzy, a był nim olejek magic rose od Evree. W tej chwili używam innego olejku, ale gdy tylko się skończy, na pewno wrócę do Evree.
żel do mycia twarzy BeBeauty, z którego nie byłam zadowolona i zdecydowanie lepiej się u mnie sprawdza wersja do cery mieszanej/tłustej.
i ostatnie dwa produkty marki Astor: tusz, który okazał się beznadziejny od początku do końca oraz podkład, który dla odmiany bardzo polubiłam. Dawał średnie krycie, ale dla mnie wystarczające. Nie wysuszał, nie zapychał, do tego trafiłam na idealny dla mnie odcień.
Tyle jeżeli chodzi o denko. Miłego halloweenowego wieczoru :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 31 października 2016
piątek, 30 września 2016
wrześniowe denko
Dziś ostatni września więc zapraszam na post z moimi zdenkowanymi kosmetykami. Będzie ich sporo, bo w tym miesiącu robiłam porządki :)
zużyłam duże opakowanie żelu Fa. Nie był zły, teraz zamieniłam go na inną wersję zapachową i z tej drugiej jestem bardziej zadowolona
maseczka oczyszczająca Babuszki Agafii - tania, wydajna i dobra maseczka, do której chętnie powrócę. Obecnie kupiłam z ciekawości inną wersję, ale generalnie produkty tej marki coraz bardziej mnie zachwycają.
krem do stóp okazał się z kolei bublem. Podobnie jak maseczka do włosów Alterra, po której wiele sobie obiecywałam, bo tyle dobrego się o niej naczytałam. Niestety po raz kolejny gdy coś sprawdza się u kogoś, to u mnie niekoniecznie.
próbka kremu do ciała, patyczki bebeauty (pokazuję, bo mają specjalną, cienką końcówkę do precyzyjnego poprawiania makijażu, świetne!), stary błyszczyk w słoiczku Kobo i mini rękawica do demakijażu samą wodą Glov (była kiedyś w joyboxie, to wersja na jeden palec i przydała mi się podczas wyjazdu)
chusteczki nawilżane Fitti (u mnie idą hurtowo, te akurat są fajne, bo bardzo mokre)
stary błyszczyk z Avonu
maseczka do włosów gliss kur, której zapach uwielbiałam (takie trochę orientalne nuty). Działanie miała też niczego sobie.
spray termoochronny do włosów Marion - mam kolejne opakowanie, ale czy rzeczywiście chroni on włosy przed prostowaniem,to nie wiem.
peeling Isana - kiepski zapach, jeszcze gorsze działanie. Obecnie mam inny z tej firmy i tym nowym jestem zachwycona. Do tego na pewno nie wrócę.
trochę staroci: błyszczyki H&M, kremy z Avonu oraz spray tej firmy, balsam Victoria's Secret
saszetka po maseczce z Isany
Carex, który służy mi do mycia pędzli
zapas mydła w płynie Luksja -miało ładny zapach i dostępne jest w niskiej cenie np. w Biedronce
zepsuta gumka invisibobble - jednak nie jest niezniszczalna
gąbeczka do twarzy H&M - zrobiły się w niej dziury,jak w żadnej innej (a trochę ich używam). To najgorsza gąbeczka,jaką miałam, nie polecam
szminka z Avonu
mini tonik od Yves Rocher - jak dla mnie zbyt gęsty i klejący
balsamik z Avonu
szampon Yves Rocher, który robił mi siano z włosów i nie wiem skąd tyle pozytywnych opinii na jego temat, ale jak widać, każdy ma inne gusta
odżywka Dove - kupię ponownie
kredka z Avonu,których już nie ma w sprzedaży
tonik dodający blasku z Yves Rocher - świetny produkt,ale z tego co patrzyłam, już niedostępny. Bardzo wydajny, a do tego rzeczywiście poprawiał wygląd mojej cery.
odżywka z Eveline - dobra też jako baza pod tusz
kolejne nawilżane chusteczki
żel do mycia twarzy Nivea - moja skóra go polubi, jest wydajny, często w promocji i daje uczucie oczyszczonej cery
olejek pod prysznic Isana - wg mnie zwykły żel, który nie nawilży naszej skóry,ale ma całkiem przyjemny zapach i kosztuje grosze
odżywka do włosów w piance, którą wyrzuciłam,bo straciła swoją ważność
farba Garnier olia - jak co miesiąc u mnie
płyn micelarny Blephasol - produkt apteczny, okulistka poleciła mi go do przemywania oczu mojego Synka, później używałam go ja i dość dobrze zmywał makijaż. Nie kupię ponownie, bo jest drogi, ma małą pojemność i nie potrzebuję działania bakteriobójczego w swoim codziennym demakijażu
perfumetka-kulka z Avonu, oddałam koleżance,bo to nie mój zapach
dwa produkty, które polubiłam: Sanex w kulce i krem do stóp Nivelazione (ładny zapach + dobre, nawilżające działanie)
stare odżywki do paznokci (kilka z nich udało mi się skończyć)
odżywka Gliss kur i mydełko Radox - u mnie się sprawdziły, może kiedyś po nie sięgnę ponownie
woda perfumowana od Yves Rocher - ładny, trwały zapach,ale nie dla mnie. Wolę lżejsze nuty zapachowe. Poleciłabym go raczej starszym osobom - mamom, babciom. Dość przytłaczający i bardzo kwiatowy.
Miłego weekendowego szaleństwa w Rossmannach :)
zużyłam duże opakowanie żelu Fa. Nie był zły, teraz zamieniłam go na inną wersję zapachową i z tej drugiej jestem bardziej zadowolona
maseczka oczyszczająca Babuszki Agafii - tania, wydajna i dobra maseczka, do której chętnie powrócę. Obecnie kupiłam z ciekawości inną wersję, ale generalnie produkty tej marki coraz bardziej mnie zachwycają.
krem do stóp okazał się z kolei bublem. Podobnie jak maseczka do włosów Alterra, po której wiele sobie obiecywałam, bo tyle dobrego się o niej naczytałam. Niestety po raz kolejny gdy coś sprawdza się u kogoś, to u mnie niekoniecznie.
próbka kremu do ciała, patyczki bebeauty (pokazuję, bo mają specjalną, cienką końcówkę do precyzyjnego poprawiania makijażu, świetne!), stary błyszczyk w słoiczku Kobo i mini rękawica do demakijażu samą wodą Glov (była kiedyś w joyboxie, to wersja na jeden palec i przydała mi się podczas wyjazdu)
chusteczki nawilżane Fitti (u mnie idą hurtowo, te akurat są fajne, bo bardzo mokre)
stary błyszczyk z Avonu
maseczka do włosów gliss kur, której zapach uwielbiałam (takie trochę orientalne nuty). Działanie miała też niczego sobie.
spray termoochronny do włosów Marion - mam kolejne opakowanie, ale czy rzeczywiście chroni on włosy przed prostowaniem,to nie wiem.
peeling Isana - kiepski zapach, jeszcze gorsze działanie. Obecnie mam inny z tej firmy i tym nowym jestem zachwycona. Do tego na pewno nie wrócę.
trochę staroci: błyszczyki H&M, kremy z Avonu oraz spray tej firmy, balsam Victoria's Secret
saszetka po maseczce z Isany
Carex, który służy mi do mycia pędzli
zapas mydła w płynie Luksja -miało ładny zapach i dostępne jest w niskiej cenie np. w Biedronce
zepsuta gumka invisibobble - jednak nie jest niezniszczalna
gąbeczka do twarzy H&M - zrobiły się w niej dziury,jak w żadnej innej (a trochę ich używam). To najgorsza gąbeczka,jaką miałam, nie polecam
szminka z Avonu
mini tonik od Yves Rocher - jak dla mnie zbyt gęsty i klejący
balsamik z Avonu
szampon Yves Rocher, który robił mi siano z włosów i nie wiem skąd tyle pozytywnych opinii na jego temat, ale jak widać, każdy ma inne gusta
odżywka Dove - kupię ponownie
kredka z Avonu,których już nie ma w sprzedaży
tonik dodający blasku z Yves Rocher - świetny produkt,ale z tego co patrzyłam, już niedostępny. Bardzo wydajny, a do tego rzeczywiście poprawiał wygląd mojej cery.
odżywka z Eveline - dobra też jako baza pod tusz
kolejne nawilżane chusteczki
żel do mycia twarzy Nivea - moja skóra go polubi, jest wydajny, często w promocji i daje uczucie oczyszczonej cery
olejek pod prysznic Isana - wg mnie zwykły żel, który nie nawilży naszej skóry,ale ma całkiem przyjemny zapach i kosztuje grosze
odżywka do włosów w piance, którą wyrzuciłam,bo straciła swoją ważność
farba Garnier olia - jak co miesiąc u mnie
płyn micelarny Blephasol - produkt apteczny, okulistka poleciła mi go do przemywania oczu mojego Synka, później używałam go ja i dość dobrze zmywał makijaż. Nie kupię ponownie, bo jest drogi, ma małą pojemność i nie potrzebuję działania bakteriobójczego w swoim codziennym demakijażu
perfumetka-kulka z Avonu, oddałam koleżance,bo to nie mój zapach
dwa produkty, które polubiłam: Sanex w kulce i krem do stóp Nivelazione (ładny zapach + dobre, nawilżające działanie)
stare odżywki do paznokci (kilka z nich udało mi się skończyć)
odżywka Gliss kur i mydełko Radox - u mnie się sprawdziły, może kiedyś po nie sięgnę ponownie
woda perfumowana od Yves Rocher - ładny, trwały zapach,ale nie dla mnie. Wolę lżejsze nuty zapachowe. Poleciłabym go raczej starszym osobom - mamom, babciom. Dość przytłaczający i bardzo kwiatowy.
Miłego weekendowego szaleństwa w Rossmannach :)
Etykiety:
alterra,
Avon,
carex,
denko,
dove,
eveline,
fa,
Garnier,
HM,
isana,
kobo,
luksja,
marion,
Nivea,
nivelazione,
radox,
receptury babuszki Agafii,
sanex,
schwarzkopf,
yves rocher
niedziela, 28 sierpnia 2016
sierpniowe denko
W tym miesiącu zużyłam sporą ilość kosmetyków, niestety trafiłam też na kilka bubli. Jak co miesiąc są też tu produkty, które notorycznie się u mnie przewijają, jak np. farba do włosów Garnier Olia. Właśnie czekam na jakąś promocję,bo muszę poczynić zapasy :)
Zużyłam zapas mydła w płynie Luksja, które jakoś specjalnie nie wyróżnia się na tle innych mydeł, a mam jeszcze 2 opakowania, które muszę zużyć. Do denka trafiła również woda toaletowa, którą kupiłam rok temu za grosze w Netto. Chyba nawet są jeszcze dostępne. Zapach utrzymywał się dość długo i będąc w ciąży byłam nim zachwycona, co później wydało mi się dziwne,bo nie jest to jakaś porywająca nuta zapachowa ;) ale różnie w ciąży bywa. Nie kupiłabym go ponownie.
jak co miesiąc zużyłam płatki kosmetyczne z Biedronki. Skończył się również balsam do ciała Dove, z którego byłam bardzo zadowolona - świetnie nawilżał i pięknie pachniał. Póki co mam sporo innych balsamów,ale kiedyś z chęcią do niego wrócę.
Oliwkę Hipp pierwszy raz podgapiłam od mojego Synka i kupiłam sobie własną. Ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Lubię jej używać po kąpieli.
Po latach wróciłam też do kosmetyków z Avonu i w tym miesiącu zużyłam płyn do higieny intymnej.
Do denka trafiła również saszetka peelingu z Bielendy i krem do rąk Dove, z którego byłam zadowolona i mam już drugi,ale dla odmiany w innej wersji zapachowej.
Kolejne trzy produkty: serum do pielęgnacji biustu Lirene (polecam dla Mam, które właśnie spodziewają się Dziecka), żel do twarzy Lovena (działanie i cena zbliżone do tych Biedronkowych) i żel pod prysznic Yves Rocher (lubię te żele,ale z podkulonym ogonem wracam do waniliowego i kokosowego,bo oliwkowy to jednak nie mój klimat).
odżywka do włosów Nivea to chyba jeden z nielicznych kosmetyków tej firmy,które się u mnie sprawdzają (w przeciwieństwie do Dove, z których jestem zawsze zadowolona). Teraz używam szamponu z tej serii,ale odżywka była zdecydowanie lepsza.
dezodorant Nivea, do którego już nie wrócę, bo nie oczarował mnie ani jego zapach,ani działanie.
Nawilżane chusteczki z Kauflandu - zawsze kupuję jakieś najtańsze do wycierania rąk i blatu podczas robienia makijażu.
kolejne waciki z Biedronki, tym razem w wersji maxi. Są świetne.
Stały bywalec,czyli zmywacz z Isany. Kupiłam już kolejny.
Dwa wyrzutki do ust: błyszczyk Sally Hansen i balsam Nivea.
Carex kupuję co miesiąc, służy mi do mycia pędzli.
Tusz Yves Rocher, o którym napisałam niedawno recenzję.
Korektor Wibo - nie kupię ponownie, bo jest bardzo niewydajny i kosztował kilkanaście złotych. W tej cenie lub niewiele większej znajdę coś,co posłuży mi dłużej niż 2 tygodnie.
Eye-liner z kolei to mój wielki ulubieniec od lat.
Krem do twarzy Yves Rocher - zużywam go co jakiś czas,bo firma chętnie dodaje go w gratisach. Bardzo treściwy, gęsty, a przez to wydajny. Dobrze nawilża. Podobno ma niwelować oznaki zmęczenia,ale tego nie zauważyłam.
Podkład Yves Rocher - niby matujący,ale nie matuje. Ciemniał na twarzy i wpadał w pomarańczowe tony. Nie polecam.
chusteczki Nivea - kupiłam je dla Synka,ale były tak mocno perfumowane, że zrezygnowałam z tego pomysłu. Bolała mnie od nich głowa. Nie wiem kto wpadł na pomysł zrobienia takich chusteczek dla dzieci. Bubel.
Peeling do twarzy Perfecta - nie sprawdził się u mnie, a szkoda,bo kiedyś często był dodatkiem do czasopism i mam jeszcze kilka w zanadrzu :(
Płyn micelarny Yves Rocher - następny bubel. Nie dość,że nie domywał makijażu i trzeba było poprawiać, to jeszcze podrażniał oczy (a mnie rzadko coś podrażnia). Zużyłam do mycia pędzli.
Tym smutnym akcentem kończę te denko i życzę Wam miłej końcówki weekendu :*
Zużyłam zapas mydła w płynie Luksja, które jakoś specjalnie nie wyróżnia się na tle innych mydeł, a mam jeszcze 2 opakowania, które muszę zużyć. Do denka trafiła również woda toaletowa, którą kupiłam rok temu za grosze w Netto. Chyba nawet są jeszcze dostępne. Zapach utrzymywał się dość długo i będąc w ciąży byłam nim zachwycona, co później wydało mi się dziwne,bo nie jest to jakaś porywająca nuta zapachowa ;) ale różnie w ciąży bywa. Nie kupiłabym go ponownie.
jak co miesiąc zużyłam płatki kosmetyczne z Biedronki. Skończył się również balsam do ciała Dove, z którego byłam bardzo zadowolona - świetnie nawilżał i pięknie pachniał. Póki co mam sporo innych balsamów,ale kiedyś z chęcią do niego wrócę.
Oliwkę Hipp pierwszy raz podgapiłam od mojego Synka i kupiłam sobie własną. Ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Lubię jej używać po kąpieli.
Po latach wróciłam też do kosmetyków z Avonu i w tym miesiącu zużyłam płyn do higieny intymnej.
Do denka trafiła również saszetka peelingu z Bielendy i krem do rąk Dove, z którego byłam zadowolona i mam już drugi,ale dla odmiany w innej wersji zapachowej.
Kolejne trzy produkty: serum do pielęgnacji biustu Lirene (polecam dla Mam, które właśnie spodziewają się Dziecka), żel do twarzy Lovena (działanie i cena zbliżone do tych Biedronkowych) i żel pod prysznic Yves Rocher (lubię te żele,ale z podkulonym ogonem wracam do waniliowego i kokosowego,bo oliwkowy to jednak nie mój klimat).
odżywka do włosów Nivea to chyba jeden z nielicznych kosmetyków tej firmy,które się u mnie sprawdzają (w przeciwieństwie do Dove, z których jestem zawsze zadowolona). Teraz używam szamponu z tej serii,ale odżywka była zdecydowanie lepsza.
dezodorant Nivea, do którego już nie wrócę, bo nie oczarował mnie ani jego zapach,ani działanie.
Nawilżane chusteczki z Kauflandu - zawsze kupuję jakieś najtańsze do wycierania rąk i blatu podczas robienia makijażu.
kolejne waciki z Biedronki, tym razem w wersji maxi. Są świetne.
Stały bywalec,czyli zmywacz z Isany. Kupiłam już kolejny.
Dwa wyrzutki do ust: błyszczyk Sally Hansen i balsam Nivea.
Carex kupuję co miesiąc, służy mi do mycia pędzli.
Tusz Yves Rocher, o którym napisałam niedawno recenzję.
Korektor Wibo - nie kupię ponownie, bo jest bardzo niewydajny i kosztował kilkanaście złotych. W tej cenie lub niewiele większej znajdę coś,co posłuży mi dłużej niż 2 tygodnie.
Eye-liner z kolei to mój wielki ulubieniec od lat.
Krem do twarzy Yves Rocher - zużywam go co jakiś czas,bo firma chętnie dodaje go w gratisach. Bardzo treściwy, gęsty, a przez to wydajny. Dobrze nawilża. Podobno ma niwelować oznaki zmęczenia,ale tego nie zauważyłam.
Podkład Yves Rocher - niby matujący,ale nie matuje. Ciemniał na twarzy i wpadał w pomarańczowe tony. Nie polecam.
chusteczki Nivea - kupiłam je dla Synka,ale były tak mocno perfumowane, że zrezygnowałam z tego pomysłu. Bolała mnie od nich głowa. Nie wiem kto wpadł na pomysł zrobienia takich chusteczek dla dzieci. Bubel.
Peeling do twarzy Perfecta - nie sprawdził się u mnie, a szkoda,bo kiedyś często był dodatkiem do czasopism i mam jeszcze kilka w zanadrzu :(
Płyn micelarny Yves Rocher - następny bubel. Nie dość,że nie domywał makijażu i trzeba było poprawiać, to jeszcze podrażniał oczy (a mnie rzadko coś podrażnia). Zużyłam do mycia pędzli.
Tym smutnym akcentem kończę te denko i życzę Wam miłej końcówki weekendu :*
środa, 29 czerwca 2016
czerwcowe denko
Czerwiec już prawie za nami więc zapraszam na denko.
Moje zużycia z tego miesiąca:
- Luksja, mydło w płynie, ślicznie pachniało i nie wysuszało rąk, chętnie kupię ponownie
- krem do stóp AA, wystarczający, jeśli ktoś nie ma problemów ze stopami. Nawilżenie było w porządku.
- zmywacz Isana, mój ulubiony
- Schwarzkopf, szampon gliss kur do włosów farbowanych - był ok, ale teraz przerzuciłam się na Dove i przepadłam. Myślę,że jak tylko wyczerpię moje szamponowe zapasy,to zacznę używać już tylko produktów Dove
- krem do rąk Kolastyna - był bardzo tani, ślicznie pachniał, dobrze nawilżał,polecam
- chusteczki nawilżane babydream - używam do wycierania rąk podczas malowania lub przecierania blatu i do tego jak najbardziej się nadają
- balsam do ust Yves Rocher - raczej przeciętny produkt, którego odpowiedniki możemy znaleźć w znacznie niższych cenach
- lakier Rimmel - lubię tę serię. Szybko schną, mają wygodne pędzelki i ciekawe kolory.
- żel Luksja o zapachu mango - tani produkt, o ładnym zapachu, ale jak dla mnie zbyt rzadka konsystencja, przez co zużyłam go pod prysznicem w błyskawicznym tempie
- waciki carea z Biedronki, jedne z moich ulubionych
- woda Love City - kocham ten zapach i ubolewam,że się skończył. Jedyną wadą był atomizer, który zepsuł się dość szybko, skutkiem czego woda lała się ciurkiem. Za pojemność 90 czy 100ml w cenie ok.15-20zł. nie ma jednak co narzekać.
- masło kakaowe Ziaja - używałam w zeszłym roku przed opalaniem w solarium. Obecnie opalam się tylko na słoneczku albo wcale więc wyrzuciłam je, bo jako balsam średnio się u mnie sprawdzał (nie lubię tłustej warstwy na skórze)
- suchy szampon Isana - kolejny wyrzutek. Został na włosach nalot, a tak poza tym nie był mi do niczego potrzebny, bo i tak myję włosy codziennie
- balsam perfumowany Yves Rocher - minął termin jego przydatności więc trafił do kosza.
- 4 wyrzutki z Avonu, udało mi się jedynie zużyć mgiełkę z serii planet SPA. Reszta już dość długo leżała u mnie w szafce więc wolałam nie ryzykować i ich nie używać
- żel do golenia gillette. Produkt jak każdy inny, z pewnością kupię jakiś kolejny,ale niekoniecznie ten.
- dezodorant FA - bubel. Miał okropnie duszący zapach i w ogóle nie chronił przed poceniem (ja nie mam problemu z potliwością i zadowala mnie byle co,ale miałam wrażenie,że ten produkt sam w sobie zostawia nieprzyjemny zapach). Poza zostawianiem śladów na ubraniach nie robił nic.
- żel pod prysznic YR o zapachu waniliowym - ulubiony z całej serii. Zużyłam już wiele butelek i na pewno ta nie była ostatnią
- zabieg do stóp 2w1, całkiem przyjemny, zapach taki trochę świąteczny, ale dobrze nawilżył stopy
- spray prostujący włosy Marion - chyba nie ma produktu do włosów tej firmy, który by się u mnie nie sprawdził. Teraz mam inny, też z Marionu i również jestem zadowolona.
- gąbeczka do makijażu - przekroiłam,bo byłam ciekawa jak wygląda w środku. Nie jest źle. Lubię te gąbeczki i już mam nowe
- pomadka z Avonu z serii Luxe, byłam z niej zadowolona, zarówno z koloru,jak i trwałości. Nie wysuszała ust. Mam jeszcze inne odcienie
- miniaturka maski do włosów
- korektor Rimmel, używałam go pod oczy i dobrze się sprawdzał, choć szukam teraz czegoś z większym kryciem. Duża pojemność, używałam go codziennie przez wiele miesięcy.
- ulubiona maseczka Ziaja
- 5 wyrzutków: kredka i błyszczyk Oriflame, 2 błyszczyki YR i opakowanie z resztkami moich pomadek
- próbka zapachu YR
- krem pod oczy Avon, roll-on pod oczy - wyrzuciłam,bo były stare
- balsam do ust Alterra, kiedyś używałam go do rzęs, kończyła się ważność więc trafił do kosza
- żele do twarzy - oba dobre, tanie, warte wypróbowania
- krem pod oczy Bioderma - bardzo łagodny krem, sprawdzi się również przy wrażliwej cerze. Ja raczej do niego nie wrócę, szukam czegoś bardziej przeciwzmarszczkowego
- miniatury Sayen - okropnie mnie podrażniły, a nigdy mi się to nie zdarza. Dobrze,że to tylko mini wersje i nie żal było wyrzucić do kosza
- największym zaskoczeniem miesiąca (i poprzednich) był podkład AA rozświetlający, który dostałam w którymś Joyboxie. Do tej pory używałam tylko podkładów matujących, bo moja cera świeci się w strefie T. Bałam się,że po tym będę jeszcze bardziej świecąca, ale się pozytywnie zdziwiłam. Podkład daje średnie krycie, bez efektu maski i sprawia,że skóra wygląda zdrowo, promiennie i bardzo korzystnie w każdym świetle. Nie zostawiał tłustej warstwy i świeciłam się po nim znacznie mniej niż podkładach typowo matujących, co mnie zdziwiło. Poza tym jest dostępny w drogeriach w bardzo niskiej cenie. Polecam wypróbować.
I tak przebrnęłam przez czerwiec. Czekam na Wasze denka :)
Moje zużycia z tego miesiąca:
- Luksja, mydło w płynie, ślicznie pachniało i nie wysuszało rąk, chętnie kupię ponownie
- krem do stóp AA, wystarczający, jeśli ktoś nie ma problemów ze stopami. Nawilżenie było w porządku.
- zmywacz Isana, mój ulubiony
- Schwarzkopf, szampon gliss kur do włosów farbowanych - był ok, ale teraz przerzuciłam się na Dove i przepadłam. Myślę,że jak tylko wyczerpię moje szamponowe zapasy,to zacznę używać już tylko produktów Dove
- krem do rąk Kolastyna - był bardzo tani, ślicznie pachniał, dobrze nawilżał,polecam
- chusteczki nawilżane babydream - używam do wycierania rąk podczas malowania lub przecierania blatu i do tego jak najbardziej się nadają
- balsam do ust Yves Rocher - raczej przeciętny produkt, którego odpowiedniki możemy znaleźć w znacznie niższych cenach
- lakier Rimmel - lubię tę serię. Szybko schną, mają wygodne pędzelki i ciekawe kolory.
- żel Luksja o zapachu mango - tani produkt, o ładnym zapachu, ale jak dla mnie zbyt rzadka konsystencja, przez co zużyłam go pod prysznicem w błyskawicznym tempie
- waciki carea z Biedronki, jedne z moich ulubionych
- woda Love City - kocham ten zapach i ubolewam,że się skończył. Jedyną wadą był atomizer, który zepsuł się dość szybko, skutkiem czego woda lała się ciurkiem. Za pojemność 90 czy 100ml w cenie ok.15-20zł. nie ma jednak co narzekać.
- masło kakaowe Ziaja - używałam w zeszłym roku przed opalaniem w solarium. Obecnie opalam się tylko na słoneczku albo wcale więc wyrzuciłam je, bo jako balsam średnio się u mnie sprawdzał (nie lubię tłustej warstwy na skórze)
- suchy szampon Isana - kolejny wyrzutek. Został na włosach nalot, a tak poza tym nie był mi do niczego potrzebny, bo i tak myję włosy codziennie
- balsam perfumowany Yves Rocher - minął termin jego przydatności więc trafił do kosza.
- 4 wyrzutki z Avonu, udało mi się jedynie zużyć mgiełkę z serii planet SPA. Reszta już dość długo leżała u mnie w szafce więc wolałam nie ryzykować i ich nie używać
- żel do golenia gillette. Produkt jak każdy inny, z pewnością kupię jakiś kolejny,ale niekoniecznie ten.
- dezodorant FA - bubel. Miał okropnie duszący zapach i w ogóle nie chronił przed poceniem (ja nie mam problemu z potliwością i zadowala mnie byle co,ale miałam wrażenie,że ten produkt sam w sobie zostawia nieprzyjemny zapach). Poza zostawianiem śladów na ubraniach nie robił nic.
- żel pod prysznic YR o zapachu waniliowym - ulubiony z całej serii. Zużyłam już wiele butelek i na pewno ta nie była ostatnią
- zabieg do stóp 2w1, całkiem przyjemny, zapach taki trochę świąteczny, ale dobrze nawilżył stopy
- spray prostujący włosy Marion - chyba nie ma produktu do włosów tej firmy, który by się u mnie nie sprawdził. Teraz mam inny, też z Marionu i również jestem zadowolona.
- gąbeczka do makijażu - przekroiłam,bo byłam ciekawa jak wygląda w środku. Nie jest źle. Lubię te gąbeczki i już mam nowe
- pomadka z Avonu z serii Luxe, byłam z niej zadowolona, zarówno z koloru,jak i trwałości. Nie wysuszała ust. Mam jeszcze inne odcienie
- miniaturka maski do włosów
- korektor Rimmel, używałam go pod oczy i dobrze się sprawdzał, choć szukam teraz czegoś z większym kryciem. Duża pojemność, używałam go codziennie przez wiele miesięcy.
- ulubiona maseczka Ziaja
- 5 wyrzutków: kredka i błyszczyk Oriflame, 2 błyszczyki YR i opakowanie z resztkami moich pomadek
- próbka zapachu YR
- krem pod oczy Avon, roll-on pod oczy - wyrzuciłam,bo były stare
- balsam do ust Alterra, kiedyś używałam go do rzęs, kończyła się ważność więc trafił do kosza
- żele do twarzy - oba dobre, tanie, warte wypróbowania
- krem pod oczy Bioderma - bardzo łagodny krem, sprawdzi się również przy wrażliwej cerze. Ja raczej do niego nie wrócę, szukam czegoś bardziej przeciwzmarszczkowego
- miniatury Sayen - okropnie mnie podrażniły, a nigdy mi się to nie zdarza. Dobrze,że to tylko mini wersje i nie żal było wyrzucić do kosza
- największym zaskoczeniem miesiąca (i poprzednich) był podkład AA rozświetlający, który dostałam w którymś Joyboxie. Do tej pory używałam tylko podkładów matujących, bo moja cera świeci się w strefie T. Bałam się,że po tym będę jeszcze bardziej świecąca, ale się pozytywnie zdziwiłam. Podkład daje średnie krycie, bez efektu maski i sprawia,że skóra wygląda zdrowo, promiennie i bardzo korzystnie w każdym świetle. Nie zostawiał tłustej warstwy i świeciłam się po nim znacznie mniej niż podkładach typowo matujących, co mnie zdziwiło. Poza tym jest dostępny w drogeriach w bardzo niskiej cenie. Polecam wypróbować.
I tak przebrnęłam przez czerwiec. Czekam na Wasze denka :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)