Zapraszam na zaległy post zakupowy. Wszystko kupione w promocji, jak zawsze :) Bazę z Lirene kupiłam w Rossmannie i kosztowała połowę mniej, czyli ok.15zł. Jeszcze jej nie używałam.
Podkład AA dostałam kiedyś w Joyboxie i tak mi się spodobał, że sięgnęłam po niego drugi raz. Wybrałam dokładnie ten sam odcień i rodzaj (były jeszcze matujące). W cenie regularnej jest tani,bo kosztuje 15zł., a teraz zapłaciłam za niego 49% mniej :)
w CND w Rossmannie znalazłam serum do rąk i peeling do ciała
ostatnią rzeczą kupioną w promocji -49% była słynna już paletka rozświetlaczy. Niestety wszystkie były mniej lub bardziej wymacane (wrr...). Nie żałuję zakupu, jest dobrze napigmentowana i pięknie wygląda na skórze. W promocji kosztowała ok.15zł.
to tyle, buziaki :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 października 2016
piątek, 7 października 2016
zakupy kosmetyczne
Dziś króciutko o moich ostatnich zakupach kosmetycznych.
Na początek Rossmann i promocja -49%:
- wibo, utrwalacz pomadek, moje drugie opakowanie i na prawdę działa cuda. Każda szminka trzyma się z nim kilka godzin. Nadaje efekt błyszczyka więc miłośniczkom matu na ustach się nie spodoba.
- lovely, moja ulubiona odżywka do paznokci za grosze
- eveline, scrub do ust, użyłam kilka razy i póki co nic dobrego nie mogę o nim powiedzieć
- Sally Hansen, odżywka do paznokci, to dla mnie nowość, ale czytałam jej wiele pozytywnych recenzji i postanowiłam wypróbować
Niestety nie udało mi się kupić wszystkiego, co planowałam w pierwszym tygodniu. Synek podłapał anginę i nie mogłam wyjść z domu. W drugim tygodniu kupiłam 3 kosmetyki:
- odżywkę do rzęs z Eveline, tej akurat nie miałam, a akurat skończyła się moja
- ukochany eye-liner Wibo - według mnie najtrwalszy i najbardziej precyzyjny, a do tego w cenie regularnej kosztuje mniej niż 10zł.
- tusz miss sporty, który ostatnio ktoś mi polecił i chętnie wypróbuję
Oprócz tego w Rossmannie kupiłam mydło w piance, które akurat było przecenione.
W Biedronce zaopatrzyłam się w zapas mydła w płynie i moje ulubione płatki kosmetyczne
a jakiś czas temu w Claudii dodatkiem były kredki z FM. Lubię ich kosmetyki, skusiłam się na czarną.
I to tyle jeżeli chodzi o zakupy kosmetyczne.
Ostatnio zauważyłam, że zniknęła mi z bloga lista stron, na które zaglądam (była na dole). Nie mogę przywrócić jej ponownie i tym samym straciłam długą listę moich ulubionych blogów :( Poradzicie coś na to?
Na początek Rossmann i promocja -49%:
- wibo, utrwalacz pomadek, moje drugie opakowanie i na prawdę działa cuda. Każda szminka trzyma się z nim kilka godzin. Nadaje efekt błyszczyka więc miłośniczkom matu na ustach się nie spodoba.
- lovely, moja ulubiona odżywka do paznokci za grosze
- eveline, scrub do ust, użyłam kilka razy i póki co nic dobrego nie mogę o nim powiedzieć
- Sally Hansen, odżywka do paznokci, to dla mnie nowość, ale czytałam jej wiele pozytywnych recenzji i postanowiłam wypróbować
Niestety nie udało mi się kupić wszystkiego, co planowałam w pierwszym tygodniu. Synek podłapał anginę i nie mogłam wyjść z domu. W drugim tygodniu kupiłam 3 kosmetyki:
- odżywkę do rzęs z Eveline, tej akurat nie miałam, a akurat skończyła się moja
- ukochany eye-liner Wibo - według mnie najtrwalszy i najbardziej precyzyjny, a do tego w cenie regularnej kosztuje mniej niż 10zł.
- tusz miss sporty, który ostatnio ktoś mi polecił i chętnie wypróbuję
Oprócz tego w Rossmannie kupiłam mydło w piance, które akurat było przecenione.
W Biedronce zaopatrzyłam się w zapas mydła w płynie i moje ulubione płatki kosmetyczne
a jakiś czas temu w Claudii dodatkiem były kredki z FM. Lubię ich kosmetyki, skusiłam się na czarną.
I to tyle jeżeli chodzi o zakupy kosmetyczne.
Ostatnio zauważyłam, że zniknęła mi z bloga lista stron, na które zaglądam (była na dole). Nie mogę przywrócić jej ponownie i tym samym straciłam długą listę moich ulubionych blogów :( Poradzicie coś na to?
niedziela, 28 sierpnia 2016
sierpniowe denko
W tym miesiącu zużyłam sporą ilość kosmetyków, niestety trafiłam też na kilka bubli. Jak co miesiąc są też tu produkty, które notorycznie się u mnie przewijają, jak np. farba do włosów Garnier Olia. Właśnie czekam na jakąś promocję,bo muszę poczynić zapasy :)
Zużyłam zapas mydła w płynie Luksja, które jakoś specjalnie nie wyróżnia się na tle innych mydeł, a mam jeszcze 2 opakowania, które muszę zużyć. Do denka trafiła również woda toaletowa, którą kupiłam rok temu za grosze w Netto. Chyba nawet są jeszcze dostępne. Zapach utrzymywał się dość długo i będąc w ciąży byłam nim zachwycona, co później wydało mi się dziwne,bo nie jest to jakaś porywająca nuta zapachowa ;) ale różnie w ciąży bywa. Nie kupiłabym go ponownie.
jak co miesiąc zużyłam płatki kosmetyczne z Biedronki. Skończył się również balsam do ciała Dove, z którego byłam bardzo zadowolona - świetnie nawilżał i pięknie pachniał. Póki co mam sporo innych balsamów,ale kiedyś z chęcią do niego wrócę.
Oliwkę Hipp pierwszy raz podgapiłam od mojego Synka i kupiłam sobie własną. Ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Lubię jej używać po kąpieli.
Po latach wróciłam też do kosmetyków z Avonu i w tym miesiącu zużyłam płyn do higieny intymnej.
Do denka trafiła również saszetka peelingu z Bielendy i krem do rąk Dove, z którego byłam zadowolona i mam już drugi,ale dla odmiany w innej wersji zapachowej.
Kolejne trzy produkty: serum do pielęgnacji biustu Lirene (polecam dla Mam, które właśnie spodziewają się Dziecka), żel do twarzy Lovena (działanie i cena zbliżone do tych Biedronkowych) i żel pod prysznic Yves Rocher (lubię te żele,ale z podkulonym ogonem wracam do waniliowego i kokosowego,bo oliwkowy to jednak nie mój klimat).
odżywka do włosów Nivea to chyba jeden z nielicznych kosmetyków tej firmy,które się u mnie sprawdzają (w przeciwieństwie do Dove, z których jestem zawsze zadowolona). Teraz używam szamponu z tej serii,ale odżywka była zdecydowanie lepsza.
dezodorant Nivea, do którego już nie wrócę, bo nie oczarował mnie ani jego zapach,ani działanie.
Nawilżane chusteczki z Kauflandu - zawsze kupuję jakieś najtańsze do wycierania rąk i blatu podczas robienia makijażu.
kolejne waciki z Biedronki, tym razem w wersji maxi. Są świetne.
Stały bywalec,czyli zmywacz z Isany. Kupiłam już kolejny.
Dwa wyrzutki do ust: błyszczyk Sally Hansen i balsam Nivea.
Carex kupuję co miesiąc, służy mi do mycia pędzli.
Tusz Yves Rocher, o którym napisałam niedawno recenzję.
Korektor Wibo - nie kupię ponownie, bo jest bardzo niewydajny i kosztował kilkanaście złotych. W tej cenie lub niewiele większej znajdę coś,co posłuży mi dłużej niż 2 tygodnie.
Eye-liner z kolei to mój wielki ulubieniec od lat.
Krem do twarzy Yves Rocher - zużywam go co jakiś czas,bo firma chętnie dodaje go w gratisach. Bardzo treściwy, gęsty, a przez to wydajny. Dobrze nawilża. Podobno ma niwelować oznaki zmęczenia,ale tego nie zauważyłam.
Podkład Yves Rocher - niby matujący,ale nie matuje. Ciemniał na twarzy i wpadał w pomarańczowe tony. Nie polecam.
chusteczki Nivea - kupiłam je dla Synka,ale były tak mocno perfumowane, że zrezygnowałam z tego pomysłu. Bolała mnie od nich głowa. Nie wiem kto wpadł na pomysł zrobienia takich chusteczek dla dzieci. Bubel.
Peeling do twarzy Perfecta - nie sprawdził się u mnie, a szkoda,bo kiedyś często był dodatkiem do czasopism i mam jeszcze kilka w zanadrzu :(
Płyn micelarny Yves Rocher - następny bubel. Nie dość,że nie domywał makijażu i trzeba było poprawiać, to jeszcze podrażniał oczy (a mnie rzadko coś podrażnia). Zużyłam do mycia pędzli.
Tym smutnym akcentem kończę te denko i życzę Wam miłej końcówki weekendu :*
Zużyłam zapas mydła w płynie Luksja, które jakoś specjalnie nie wyróżnia się na tle innych mydeł, a mam jeszcze 2 opakowania, które muszę zużyć. Do denka trafiła również woda toaletowa, którą kupiłam rok temu za grosze w Netto. Chyba nawet są jeszcze dostępne. Zapach utrzymywał się dość długo i będąc w ciąży byłam nim zachwycona, co później wydało mi się dziwne,bo nie jest to jakaś porywająca nuta zapachowa ;) ale różnie w ciąży bywa. Nie kupiłabym go ponownie.
jak co miesiąc zużyłam płatki kosmetyczne z Biedronki. Skończył się również balsam do ciała Dove, z którego byłam bardzo zadowolona - świetnie nawilżał i pięknie pachniał. Póki co mam sporo innych balsamów,ale kiedyś z chęcią do niego wrócę.
Oliwkę Hipp pierwszy raz podgapiłam od mojego Synka i kupiłam sobie własną. Ma przyjemny zapach, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Lubię jej używać po kąpieli.
Po latach wróciłam też do kosmetyków z Avonu i w tym miesiącu zużyłam płyn do higieny intymnej.
Do denka trafiła również saszetka peelingu z Bielendy i krem do rąk Dove, z którego byłam zadowolona i mam już drugi,ale dla odmiany w innej wersji zapachowej.
Kolejne trzy produkty: serum do pielęgnacji biustu Lirene (polecam dla Mam, które właśnie spodziewają się Dziecka), żel do twarzy Lovena (działanie i cena zbliżone do tych Biedronkowych) i żel pod prysznic Yves Rocher (lubię te żele,ale z podkulonym ogonem wracam do waniliowego i kokosowego,bo oliwkowy to jednak nie mój klimat).
odżywka do włosów Nivea to chyba jeden z nielicznych kosmetyków tej firmy,które się u mnie sprawdzają (w przeciwieństwie do Dove, z których jestem zawsze zadowolona). Teraz używam szamponu z tej serii,ale odżywka była zdecydowanie lepsza.
dezodorant Nivea, do którego już nie wrócę, bo nie oczarował mnie ani jego zapach,ani działanie.
Nawilżane chusteczki z Kauflandu - zawsze kupuję jakieś najtańsze do wycierania rąk i blatu podczas robienia makijażu.
kolejne waciki z Biedronki, tym razem w wersji maxi. Są świetne.
Stały bywalec,czyli zmywacz z Isany. Kupiłam już kolejny.
Dwa wyrzutki do ust: błyszczyk Sally Hansen i balsam Nivea.
Carex kupuję co miesiąc, służy mi do mycia pędzli.
Tusz Yves Rocher, o którym napisałam niedawno recenzję.
Korektor Wibo - nie kupię ponownie, bo jest bardzo niewydajny i kosztował kilkanaście złotych. W tej cenie lub niewiele większej znajdę coś,co posłuży mi dłużej niż 2 tygodnie.
Eye-liner z kolei to mój wielki ulubieniec od lat.
Krem do twarzy Yves Rocher - zużywam go co jakiś czas,bo firma chętnie dodaje go w gratisach. Bardzo treściwy, gęsty, a przez to wydajny. Dobrze nawilża. Podobno ma niwelować oznaki zmęczenia,ale tego nie zauważyłam.
Podkład Yves Rocher - niby matujący,ale nie matuje. Ciemniał na twarzy i wpadał w pomarańczowe tony. Nie polecam.
chusteczki Nivea - kupiłam je dla Synka,ale były tak mocno perfumowane, że zrezygnowałam z tego pomysłu. Bolała mnie od nich głowa. Nie wiem kto wpadł na pomysł zrobienia takich chusteczek dla dzieci. Bubel.
Peeling do twarzy Perfecta - nie sprawdził się u mnie, a szkoda,bo kiedyś często był dodatkiem do czasopism i mam jeszcze kilka w zanadrzu :(
Płyn micelarny Yves Rocher - następny bubel. Nie dość,że nie domywał makijażu i trzeba było poprawiać, to jeszcze podrażniał oczy (a mnie rzadko coś podrażnia). Zużyłam do mycia pędzli.
Tym smutnym akcentem kończę te denko i życzę Wam miłej końcówki weekendu :*
piątek, 27 maja 2016
majowe denko
Nazbierało mi się sporo pustych opakowań, co znaczy, że przyszła pora na projekt denko :) W tym miesiącu natrafiłam niestety na sporo bubli.
- Ziaja, mgiełka do ciała, nie był to zły produkt, ale strasznie niewydajny. Nie kupiłabym ponownie.
-Avon,BB krem, po którym strasznie się świeciłam i w końcu trafił do kosza. Nie polecam.
- żel pod prysznic,który dostałam z UK. Miał nieładny,chemiczny zapach i rzadką konsystencję. Cieszę się,że już się go pozbyłam.
- peeling do stóp fuss wohl, tani kosmetyk, po który często sięgam.
- kredka do oczu Avon - kupowałam je namiętnie kiedy jeszcze byłam konsultantką. Są bardzo trwałe i często można je znaleźć w promocji. Polecam!
- maseczka do włosów kallos keratin - lubię, ale opakowanie stanowczo dla mnie za duże. Bardzo dużo czasu zajęło mi zużycie całego słoja. Kiedyś pewnie kupię ponownie, ale w mniejszym opakowaniu.
- odżywka Balea - kupiłam ze względu na niby kokosowy zapach, który niestety był tu całkowicie niewyczuwalny. Poza tym nie widziałam po niej jakichś specjalnych efektów. Nie kupiłabym ponownie.
- farba do włosów garnier olia - tu zaskoczenia nie ma, jak co miesiąc ;)
- chusteczki nawilżane pampers - w końcu znalazłam idealne chusteczki, a to wszystko dzięki mojej dziecinie :) Te są bardzo dobrze nawilżone i ślicznie pachną.
- kolejna odżywka Balea, tym razem do włosów farbowanych - jak i przy poprzedniej i tu szału nie było. Znam dużo lepsze odżywki dostępne na polskim rynku. Nie kupię ponownie.
- serum Yves Rocher - drogi produkt, który miał ujędrniać partie brzucha i pośladków, a nie robił nic. W dodatku strasznie niewydajny, wystarczył mi na niecałe 2 tygodnie. Nie polecam.
- żel pod prysznic Luksja - może po niego sięgnę ze względu na zapach, który był obłędny. Nie podobała mi się w nim za to rzadko konsystencja, przez co był niewydajny.
- skarpetki złuszczające Marion - tu mam mieszane uczucia. Długo nie widziałam żadnych efektów, po około tygodniu stopy zaczęły mi się złuszczać i teraz po czasie mogę stwierdzić, że pięty są jakby ciut gładsze. Nie jestem jednak przekonana czy efekt jest wart męczarni związanej ze schodzącą skórą i uczuciem suchości, jakie miałam długi czas po założeniu tych skarpetek. Chyba jednak sobie odpuszczę.
- płyn do higieny intymnej Soraya - płyn jak płyn, chyba i tak najbardziej lubię Lactacyd
- balsam Yves Rocher - ten akurat bardzo lubię, dobrze nawilża, tu w mniejszej niż standardowo wersji
- rajstopy w sprayu W7 - produkt godny polecenia, chociaż ja nie trafiłam z odcieniem
- lirene, balsam brązujący - leżał w szafce od zeszłego sezonu i niestety stracił swoją ważność, a szkoda, bo był całkiem fajny
- 3-minutowa maseczka do włosów aussie - zupełnie nie rozumiem zachwytu produktami tej firmy. Według mnie nie robią nic oprócz tego,że pięknie pachną.
- radox, żel pod prysznic o cudownym, orzeźwiającym zapachu limonki. Chętnie kupiłabym go ponownie, ale nie wiem czy jest dostępny w Polsce
- peeling do ciała Yves Rocher - bubel jakich mało. Drogi, niewydajny, a w dodatku nie robił zupełnie NIC
- odżywka do włosów Nivea - w tym miesiącu sporo zużyłam produktów do włosów i ta odżywka była zdecydowanie najlepsza. Kupię ponownie.
- chusteczki cleanic, bardzo słabo nawilżone, nie kupię ponownie
- mydło w płynie sanex - lubiłam je, głównie ze względu na bardzo przyjemny zapach. Poza tym nie wysuszało tak bardzo rąk.
- chusteczki z lidla - przydatne podczas spacerów. Teraz przerzuciłam się na żel do mycia rąk bez wody więc raczej nie kupię ich ponownie
- dezodorant rexona - to moje kolejne opakowanie i pewnie kiedyś jeszcze do niego wrócę. Może skuszę się na inną wersję zapachową.
- dezodorant w kulce za to zupełnie się u mnie nie sprawdził.
- dwa wyrzutki: błyszczyk FM i lakier HM. Nie będzie mi ich brakowało.
- dwie saszetki mojej ulubionej maseczki Ziaja
- bibułki matujące Wibo - przydatna rzecz, mam jeszcze zapas
- pasta oczyszczająca Ziaja - raz na jakiś czas do niej wracam, lubię tę serię
- sztuczne rzęsy magic girl - niestety zostało mi po nich samo opakowanie. Wypróbowałam, ale to jednak nie dla mnie. Nie kupię ponownie
- eye-liner Eveline - dobry i tani kosmetyk, ale moim ulubieńcem w tej dziedzinie jednak pozostaje Wibo
- kapsułki nawilżające rival de loop - nie kupię ponownie
- płatki Carea
- żel do brwi Wibo - nie odpowiadała mi szczoteczka, która była za długa. Teraz używam żelu z Lovely i zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu
- próbka peelingu do twarzy i maseczka drożdżowa
i to tyle :) Spokojnej nocy Wam życzę
- Ziaja, mgiełka do ciała, nie był to zły produkt, ale strasznie niewydajny. Nie kupiłabym ponownie.
-Avon,BB krem, po którym strasznie się świeciłam i w końcu trafił do kosza. Nie polecam.
- żel pod prysznic,który dostałam z UK. Miał nieładny,chemiczny zapach i rzadką konsystencję. Cieszę się,że już się go pozbyłam.
- peeling do stóp fuss wohl, tani kosmetyk, po który często sięgam.
- kredka do oczu Avon - kupowałam je namiętnie kiedy jeszcze byłam konsultantką. Są bardzo trwałe i często można je znaleźć w promocji. Polecam!
- maseczka do włosów kallos keratin - lubię, ale opakowanie stanowczo dla mnie za duże. Bardzo dużo czasu zajęło mi zużycie całego słoja. Kiedyś pewnie kupię ponownie, ale w mniejszym opakowaniu.
- odżywka Balea - kupiłam ze względu na niby kokosowy zapach, który niestety był tu całkowicie niewyczuwalny. Poza tym nie widziałam po niej jakichś specjalnych efektów. Nie kupiłabym ponownie.
- farba do włosów garnier olia - tu zaskoczenia nie ma, jak co miesiąc ;)
- chusteczki nawilżane pampers - w końcu znalazłam idealne chusteczki, a to wszystko dzięki mojej dziecinie :) Te są bardzo dobrze nawilżone i ślicznie pachną.
- kolejna odżywka Balea, tym razem do włosów farbowanych - jak i przy poprzedniej i tu szału nie było. Znam dużo lepsze odżywki dostępne na polskim rynku. Nie kupię ponownie.
- serum Yves Rocher - drogi produkt, który miał ujędrniać partie brzucha i pośladków, a nie robił nic. W dodatku strasznie niewydajny, wystarczył mi na niecałe 2 tygodnie. Nie polecam.
- żel pod prysznic Luksja - może po niego sięgnę ze względu na zapach, który był obłędny. Nie podobała mi się w nim za to rzadko konsystencja, przez co był niewydajny.
- skarpetki złuszczające Marion - tu mam mieszane uczucia. Długo nie widziałam żadnych efektów, po około tygodniu stopy zaczęły mi się złuszczać i teraz po czasie mogę stwierdzić, że pięty są jakby ciut gładsze. Nie jestem jednak przekonana czy efekt jest wart męczarni związanej ze schodzącą skórą i uczuciem suchości, jakie miałam długi czas po założeniu tych skarpetek. Chyba jednak sobie odpuszczę.
- płyn do higieny intymnej Soraya - płyn jak płyn, chyba i tak najbardziej lubię Lactacyd
- balsam Yves Rocher - ten akurat bardzo lubię, dobrze nawilża, tu w mniejszej niż standardowo wersji
- rajstopy w sprayu W7 - produkt godny polecenia, chociaż ja nie trafiłam z odcieniem
- lirene, balsam brązujący - leżał w szafce od zeszłego sezonu i niestety stracił swoją ważność, a szkoda, bo był całkiem fajny
- 3-minutowa maseczka do włosów aussie - zupełnie nie rozumiem zachwytu produktami tej firmy. Według mnie nie robią nic oprócz tego,że pięknie pachną.
- radox, żel pod prysznic o cudownym, orzeźwiającym zapachu limonki. Chętnie kupiłabym go ponownie, ale nie wiem czy jest dostępny w Polsce
- peeling do ciała Yves Rocher - bubel jakich mało. Drogi, niewydajny, a w dodatku nie robił zupełnie NIC
- odżywka do włosów Nivea - w tym miesiącu sporo zużyłam produktów do włosów i ta odżywka była zdecydowanie najlepsza. Kupię ponownie.
- chusteczki cleanic, bardzo słabo nawilżone, nie kupię ponownie
- mydło w płynie sanex - lubiłam je, głównie ze względu na bardzo przyjemny zapach. Poza tym nie wysuszało tak bardzo rąk.
- chusteczki z lidla - przydatne podczas spacerów. Teraz przerzuciłam się na żel do mycia rąk bez wody więc raczej nie kupię ich ponownie
- dezodorant rexona - to moje kolejne opakowanie i pewnie kiedyś jeszcze do niego wrócę. Może skuszę się na inną wersję zapachową.
- dezodorant w kulce za to zupełnie się u mnie nie sprawdził.
- dwa wyrzutki: błyszczyk FM i lakier HM. Nie będzie mi ich brakowało.
- dwie saszetki mojej ulubionej maseczki Ziaja
- bibułki matujące Wibo - przydatna rzecz, mam jeszcze zapas
- pasta oczyszczająca Ziaja - raz na jakiś czas do niej wracam, lubię tę serię
- sztuczne rzęsy magic girl - niestety zostało mi po nich samo opakowanie. Wypróbowałam, ale to jednak nie dla mnie. Nie kupię ponownie
- eye-liner Eveline - dobry i tani kosmetyk, ale moim ulubieńcem w tej dziedzinie jednak pozostaje Wibo
- kapsułki nawilżające rival de loop - nie kupię ponownie
- płatki Carea
- żel do brwi Wibo - nie odpowiadała mi szczoteczka, która była za długa. Teraz używam żelu z Lovely i zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu
- próbka peelingu do twarzy i maseczka drożdżowa
i to tyle :) Spokojnej nocy Wam życzę
Subskrybuj:
Posty (Atom)