Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywki do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywki do włosów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

zakupy - Biedronka, Netto...

Dziś zaległy post o nowościach, które nagromadziły mi się w ostatnim czasie.
Zacznę od Biedronki - tam kupiłam żel do mycia twarzy (ok. 4zł) oraz szczoteczkę soniczną, o której ostatnio wszędzie było głośno (ok.33zł)


 Póki co tylko tyle mogę o niej powiedzieć,że jest dość nieporęczna
 w Kauflandzie kupiłam zwykłe nawilżane chusteczki do poprawek makijażu, a w Netto zestaw gąbeczek za ok.17zł

 ostatnio używam szamponu Dove do włosów farbowanych i jestem nim zachwycona, dokupiłam więc odżywkę z tej samej serii
 mój tata miał za zadanie kupić chusteczki dla wnuka i przyniósł trzypak, z których żadna nie nadaje się do podcierania pupy niemowlaka :D No nic, jakoś je zużyję.
 nowości książkowe
tyle u mnie. Buziaki :)

środa, 6 lipca 2016

zakupy kosmetyczne

Dziś szybki przegląd ostatnich zakupów kosmetycznych.
W Kauflandzie w ostatnim czasie była promocja na żele Dove 500ml za niecałe 8zł. Kupiłam wersję z pomarańczą, jeszcze jej nie miałam,bo nieustannie wracam do kokosa i pistacji.
 W Biedronce kupiłam 3 opakowania płatków kosmetycznych (jakieś nowe, podobno struktura plastra miodu) oraz nowość dla mnie - dezodorant w chusteczkach. Przyda się na wyjazdach albo kryzysowych sytuacjach. Sięgnęłam też po żel do mycia twarzy Bebeauty, nie wiem czy to inny produkt,czy po prostu zmienili opakowania. Do wyboru widziałam 2 wersje.

 W Rossmannie kupiłam również w promocji eliksir do włosów L'Oreal. Kosztował ok.12zł i sięgnęłam po niego ze względu na to,że ma ułatwiać rozczesywanie włosów, a odkąd sięgam po ziołowe szampony i odżywki,mam z tym wielki problem.
 W promocji znalazły się również odżywki Nivea więc kupiłam wersję diamond volume care. Koszt ok.7zł. 
 Do koszyka wpadł również olejek pod prysznic Isana (niecałe 3zł), który już kiedyś miałam i z tego co pamiętam,byłam zadowolona.
 Zapomniałabym jeszcze o jednym zakupie z Biedronki - regenerującej masce do stóp (nie doszukałam się nazwy firmy). Używa się jej podobnie jak maseczek złuszczających - nakładamy na stopy materiał w kształcie bucików, na to skarpetki i czekamy ok.40 minut. Z maseczki złuszczającej nie byłam zadowolona, ta mi raczej krzywdy nie zrobi, bo ma nawilżać, nie złuszczać. Koszt ok.7zł.
Mam jeszcze trochę nowości niekosmetycznych,ale o tym innym razem. Miłego dnia :)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

jak sobie poradziłam z wypadaniem włosów

Będąc w ciąży mogłam pochwalić się zdrowymi, gęstymi i błyszczącymi włosami, które pięknie wyglądały bez zabiegów czy farbowania. Niestety jakiś miesiąc po porodzie włosy zaczęły wypadać i to w takim stopniu,że nie dawałam sobie z nimi rady. Przed ciążą zdarzały mi się gorsze okresy kiedy włosy nadmiernie wypadały, ale teraz to był istny horror. Cały czas musiałam mieć związane włosy, a i tak bez przerwy odnajdywałam je w różnych miejscach. Bałam się,że Synek je połknie,bo najwięcej włosów znajdywałam niestety na Nim. Po każdym rozczesywaniu wypadały mi garście włosów i było ich widocznie coraz mniej. Jako pierwszy w ruch poszedł szampon Radical, który sam w sobie nie dawał większych efektów. Kupiłam więc odżywką jałowcową i to był strzał w dziesiątkę. Bardzo szybko zauważyłam, że włosów na szczotce zostaje coraz mniej. Zaczęłam dodatkowo łykać skrzypovitę. Niezmiennie od lat używam tangle teezera, a od kilku dobrych miesięcy zwykłe gumki zamieniłam na invisibobble. Wszystko razem spisuje się na medal.



 Jedynym minusem jest to,że po takich ziołowych kuracjach włosy są nie do rozczesania zwykłą szczotką. Robią się straszne kołtuny, na szczęście tangle teezer doskonale się sprawdza w takich sytuacjach. Gdybym miała rozplątywać włosy tradycyjną szczotką lub grzebieniem, pewnie drugie tyle by mi wypadło.
 Włosy wypadają mi już w minimalnym stopniu, a co najważniejsze, rosną nowe. I to w jakim tempie! W ciągu niecałych 3 miesięcy dorobiłam się praktycznie nowej grzywki, a wszędzie pełno ,,baby hair''. Dodam,że włosy od lat myję codziennie, ale produktów przeciw wypadaniu używam 2-3 razy w tygodniu. W inne dni stosuję bardziej nawilżające szampony i maski.
Polecam te produkty wszystkim zmagającym się z wypadaniem włosów, nie tylko po ciąży. Są one niedrogie więc warto spróbować, włosy na pewno nam się odwdzięczą :)

piątek, 15 stycznia 2016

kilka nowości - głównie do włosów

Dziś kilka moich ostatnich zakupów, tak się złożyło, że będą to głównie produkty do pielęgnacji włosów.
W Rossmannie kupiłam dwa szampony Johnson's baby, w razie gdyby się u mnie nie sprawdziły sięgnęłam póki co po mniejsze pojemności. Za każdy zapłaciłam ok.5zł. Używałam już tego zielonego i krzywdy mi nie zrobił, zobaczymy jak się spiszą na dłuższą metę.
 skusiłam się na polecany żel isana young, który akurat był w promocji za ok.6zł.
 Nie jestem pewna do kiedy, ale na pewno jeszcze dziś w Rossmannie trwa promocja na produkty z serii gliss kur - przy zakupie trzech ten trzeci dostajemy gratis. Dodatkowo kosmetyki te są teraz przecenione. Tym sposobem udało mi się kupić duży szampon (400ml) oraz dwie odżywki za 16zł.

 W skład kolejnej promocyjnej ,,trójki'' na jaką się skusiłam wchodzi maska do włosów ultimate oil elixir, serum do włosów oraz krem BB - wszystkie są dla mnie nowościami i jestem ich bardzo ciekawa (szczególnie tego kremu BB). Za trzy kosmetyki zapłaciłam 26zł.



 Przechodząc obok empiku kupiłam też coś do poczytania - w nowym instyle znajdziemy małe kremy do rąk z L'Occitane.



 mały prezencik od położnej :)
 w Biedronce znów trwa promocja na wkłady air wick - za dwa zapłacimy tylko 15zł
 u mnie za oknem taka zima, jestem ciekawa czy u Was też tyle napadało
Miłego dnia :)

niedziela, 27 grudnia 2015

grudniowe denko

Zapraszam na ostatnie w tym roku denko :)
Moja ulubiona farba do włosów, czyli Garnier olia w odcieniu bardzo ciemny brąz. Mam już kolejne opakowanie.
 chusteczki nawilżane babydream z Rossmanna - za tę cenę mogą być, chociaż mogłyby być bardziej mokre
 krem do rąk vaseline - miałam wersję wzmacniającą paznokcie. Nie wiem czy rzeczywiście działał na paznokcie, ale sam krem dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał. Kiedyś jeszcze po niego sięgnę.
 lakier do paznokci eveline - miał wygodny, wąski pędzelek i dobrze się trzymał na paznokciach.
 płyn do higieny intymnej AA - płyn jak płyn, obecnie zmieniłam go na Ziaję
 żel pod prysznic Fa o zapachu niebieskiego kwiatu lotosu - tani i wydajny żel, miał przyjemny zapach, teraz sięgnęłam po Palmolive
 odżywka do włosów Garnier ultra doux - to już może kolejne zużyte opakowanie tego produktu, moje włosy bardzo go lubią i pewnie niedługo kupię go ponownie
szampon do włosów Yves Rocher - miał rzadką konsystencję, był niewydajny i nie zauważyłam aby jakoś specjalnie nadawał włosom objętości. Nie kupię ponownie.
maseczka Soraya - często do nich wracam i polecam
krem do rąk Avon, o zapachu waniliowym - dość przeciętny krem, a zapach bardzo sztuczny, chemiczny. Nie wiem czy jest jeszcze w sprzedaży,ale nie kupiłabym ponownie.
mgiełka do pościeli Avon - sam zapach bardzo mi się podobał, niestety nie utrzymywał się na pościeli ani w pomieszczeniu. Nie wróciłabym do niego.
 woda ultra sexy od Avon - jakoś go wymęczyłam, ale nie mój zapach. Nie kupię ponownie.
 balsam ujędrniający do ciała Bielenda z serii sexy mama - balsam, który nie robił nic. Nie wymagałam od niego ujędrnienia czy działania antycelluitowego, ale on nawet nie nawilżał. W dodatku miał mdły zapach, który mi przeszkadzał. Jak dla mnie bubel.
balsam do ciała Garnier - ten sprawdził się u mnie zdecydowanie lepiej. Dobrze nawilżał, skóra była po nim miękka i przyjemna w dotyku.
 płyn micelarny Bourjois - mój wielki ulubieniec, świetnie sobie radzi z makijażem, nie podrażnia oczu, jest niedrogi i ma ładne opakowanie.
kolejna maseczka Soraya
 płyn micelarny od Vichy - działał bardzo dobrze, ale nie wrócę do niego ze względu na cenę. Wolę jego tańsze zamienniki z Garniera czy właśnie Bourjois.
 peeling do twarzy Yves Rocher -   średni zdzierak, teraz przerzuciłam się na peelingi enzymatyczne więc nie wrócę już do niego.
matujący puder od Catrice - zapobiegał błyszczeniu na twarzy na kilka godzin, miał wygodne i solidne opakowanie z lusterkiem, nie był widoczny na twarzy. Kiedyś kupię go ponownie.

 chusteczki do demakijaży bebeauty - przydają się w kryzysowych sytuacjach albo podczas wyjazdów. Póki co nigdzie się nie wybieram więc po nie nie sięgnę. W domu zdecydowanie wolę demakijaż płynami micelarnymi.
 waciki carea - ciągle je kupuję
gąbeczki do twarzy - idealnie sprawdzają się przy usuwaniu maseczek z twarzy. Koniecznie muszę zaopatrzyć się w nowe.
To tyle jeżeli chodzi o moje denko. Moje postanowienie noworoczne: zużywać więcej kolorówki :)