Pisałam ostatnio o zakupach ubraniowych,a dziś chciałabym pokazać jeszcze ostatnie zdobycze z serii dodatków. Sporo fajnych rzeczy znalazłam w sklepie Textil Market, skąd pochodzi naszyjnik poniżej (ok.13zł), na żywo wygląda znacznie lepiej i ładnie prezentuje się z prostymi stylizacjami. Tam też kupiłam ozdoby do włosów i pompon (10zł), który przypnę do którejś z torebek.
W Croppie zamówiłam torebkę z frędzlami, którą już dawno miałam ochotę kupić. Kosztowała 80zł
tam też kupiłam długi naszyjnik, który bardzo mi się podoba. Był przeceniony, ale nie pamiętam dokładnej ceny (coś pomiędzy 10 a 15zł)
W H&M zamówiłam naszyjnik, który rozsławiła Callmeblondie :) Tak jak ona wybrałam odcień rose gold (ok.15zł)
Pogoda u nas straszna, dziecina zasnęła więc chyba zabiorę się za serialowe zaległości, a Wam życzę miłego weekendu :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cropp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cropp. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 maja 2016
niedziela, 16 listopada 2014
tydzień w zdjęciach
Moja kotka doczekała się potomstwa i tym sposobem w naszym domu znalazły się te trzy skarby. Są przesłodkie ♥ Całe dnie śpią (zawsze wtulone w siebie) albo jedzą. Powoli otwierają oczka i nie mogę się doczekać kiedy zaczną chodzić :)
a żeby nie było,że tylko kotki jedzą:
odkryłam pyszne musli od Bakalland
zajadam się kinder bueno i zbieram opakowania. W czwartki w Multikinie sześć opakowań możemy wymienić na bilet za 10zł, co w moim przypadku kiedy nie mam już żadnych zniżek, bardzo się opłaca
w McDonald's znajdziemy podwójne frytki,a do tego sos do wyboru - czerwony orientalny bardzo lubię (podobnie jak mieszkanie na przeciwko McDonald's)
waniliowa świeca z Lidla
wczorajsze zakupy ubraniowe (bo dawno takich nie było):
płaszcz kupiłam w Fashion House w Gdańsku, w outlecie Cropp i House
kurtka Reporter (ale kupiona w sklepie Medicine) - jest świetna, nie mogę doczekać się wiosny :)
bluza Medicine - te kwiaty mnie urzekły
szalik Medicine
w tym tygodniu obejrzałam:
,,Stulatka...'' polecam szczególnie :)
obecnie czytam:
(zagapiłam się i ominęłam trzeci tom)
Miłego dnia i końca weekendu :) Mi niestety urlop się kończy i jutro wracam do pracy, ale jeszcze trzy tygodnie i szykuje się kolejne wolne :) Buziaki
odkryłam pyszne musli od Bakalland
zajadam się kinder bueno i zbieram opakowania. W czwartki w Multikinie sześć opakowań możemy wymienić na bilet za 10zł, co w moim przypadku kiedy nie mam już żadnych zniżek, bardzo się opłaca
w McDonald's znajdziemy podwójne frytki,a do tego sos do wyboru - czerwony orientalny bardzo lubię (podobnie jak mieszkanie na przeciwko McDonald's)
waniliowa świeca z Lidla
wczorajsze zakupy ubraniowe (bo dawno takich nie było):
płaszcz kupiłam w Fashion House w Gdańsku, w outlecie Cropp i House
kurtka Reporter (ale kupiona w sklepie Medicine) - jest świetna, nie mogę doczekać się wiosny :)
bluza Medicine - te kwiaty mnie urzekły
szalik Medicine
w tym tygodniu obejrzałam:
,,Stulatka...'' polecam szczególnie :)
obecnie czytam:
(zagapiłam się i ominęłam trzeci tom)
Miłego dnia i końca weekendu :) Mi niestety urlop się kończy i jutro wracam do pracy, ale jeszcze trzy tygodnie i szykuje się kolejne wolne :) Buziaki
niedziela, 1 września 2013
pierwsze wrześniowe zakupy
Biedronka, kalendarz - ok.18zł
Cropp - jeansy z wąską nogawką - skorzystałam z promocji -40% na wszystko i zapłaciłam za nie ok.54zł
Orsay - komin (w rzeczywistości jest bardziej zielony) - 40zł, ale wykorzystałam bon urodzinowy, który co roku otrzymuję od sklepu
moja myszka i jej przyjaciele:)
Miłej niedzieli :)
Cropp - jeansy z wąską nogawką - skorzystałam z promocji -40% na wszystko i zapłaciłam za nie ok.54zł
Orsay - komin (w rzeczywistości jest bardziej zielony) - 40zł, ale wykorzystałam bon urodzinowy, który co roku otrzymuję od sklepu
moja myszka i jej przyjaciele:)
Miłej niedzieli :)
piątek, 6 stycznia 2012
o książkach tańszych niż gazety :)
moje ostatnie zakupy:
- kolczyki, Cropp - w sklepie myślałam,że to misie. Teraz bardziej wyglądają mi na świnki.
- kilka książek kupionych w sieci Weltbild, mają tam teraz spore promocje więc mogłam sobie pozwolić na takie książki,których normalnie bym nie kupiła. Jeśli okażą się mało interesujące, przynajmniej nie będzie mi żal pieniędzy bo większość z nich była tańsza niż przeciętna gazeta z kiosku :) Polecam wszystkim ten sklep, mają też świetne rzeczy do domów.
- kolczyki, Cropp - w sklepie myślałam,że to misie. Teraz bardziej wyglądają mi na świnki.
- kilka książek kupionych w sieci Weltbild, mają tam teraz spore promocje więc mogłam sobie pozwolić na takie książki,których normalnie bym nie kupiła. Jeśli okażą się mało interesujące, przynajmniej nie będzie mi żal pieniędzy bo większość z nich była tańsza niż przeciętna gazeta z kiosku :) Polecam wszystkim ten sklep, mają też świetne rzeczy do domów.
piątek, 30 grudnia 2011
o dość nieprzyjemnych zakupach dzisiejszego dnia
Postanowiłam pojechać dziś do Galerii Bałtyckiej, ale niestety zakupy okazały się wielką klapą. Oprócz tego,że zostałam staranowana przez dziki tłum, to panie ekspedientki uparły się aby być dziś niemiłe, nie znalazłam tego,czego potrzebowałam, a poza tym kilka sklepów ewidentnie naciąga ludzi:/
1. W Housie kupiłam przeceniony sweterek - urzekł mnie jego kolor i te śliczne pomponiki. Kosztował 49,90zł. Tu nie wydarzyło się jeszcze nic specjalnego więc uszczęśliwiona zakupem poszłam w kierunku innych sklepów ;)
2. Na chwilę zatrzymałam się we Flo, gdzie przecenione było prawie wszystko i to o 30%. Kupiłam kolejny z ich kolekcji olejek, tym razem skusiłam się na konwalię.
3. Pierwsze rozczarowanie spotkało mnie w Super-Pharmie. Nie ukrywam,że na zakupy przyjechałam głównie po aloes, który miał być w promocji za 16zł. Jak zwykle aloesu nie było, podobnie jak innych rzeczy z ulotki, które mnie interesowały. Zawsze gdy na czymś mi zależy z tego sklepu, uzyskuję odpowiedź,że albo jeszcze czegoś nie ma albo już nie ma:/ Kupiłam więc dwa kolejne capivity piękne paznokcie, jak się okazało,leki wyprzedają bo ich data przydatności się kończy niedługo. Trzeba więc uważać i za każdym razem sprawdzać. Ja odłożyłam z koszyka kilka rzeczy bo na pewno nie zdążyłabym ich wszystkich użyć. Wykorzystałam też swoje punkty i dostałam za nie szminkę Maybelline w kolorze Fuchsia. Chciałam zbierać punkty, ale przejrzałam katalog nagród i niestety nie znalazłam w nim nic godnego uwagi. Szminka na szczęście okazała się strzałem w dziesiątkę :)
Zdjęcia niestety robione w złym świetle i nie oddają tego pięknego koloru, ale muszę przyznać, że szminka świetnie nawilża, a za to ma wielki plus.
4. Następnie poszłam do Croppa i tu dość miłe zaskoczenie - biżuterię można kupić i to od 4zł. Ja wygrzebałam kolczyki i breloczek z misiem, jest uroczy :) Żałuję,że nie wzięłam też misiowych kolczyków, chyba po nie jeszcze wrócę.
5.Kolejnym przystankiem był Rossmann i tu strasznie się zdenerwowałam. Jak pewnie wiecie, obecnie jest promocja na żele original source - kupując jeden, drugi dostajemy gratis. Zapakowałam więc swój żel do koszyka, zapłaciłam, a kasjerka dopiero wtedy stwierdziła,że nie ma już tej promocji bo żele się skończyły. Gazetka jest ważna dopiero od dwóch albo trzech dni więc taka sytuacja jest dość śmieszna. Chciałam więc zrezygnować z zakupu, niestety nie odbyło się to bez marudzenia i bezsensownego pytanie kasjerki: dlaczego nie mogę kupić jednego żelu za 9,99? Może dlatego,że w każdym innym Rossmannie za tę kwotę dostanę drugi - ale ta pani tego nie rozumiała. Na szczęście udało mi się pozbyć żelu. Pozostałych zdjęć z tych zakupów nie dodaję bo to sama nuda - środki czystości itp.
6.Natura - i tu już nie wytrzymałam ;)
Zrobiłam malutkie zakupy, wszystko w promocji, kupiłam też jeden lakier Sensique do zdobień. Leżał on w rzeczach przecenionych, inne kolory kosztowały niecałe 3 zł więc postanowiłam go wypróbować. Zawsze wolę sprawdzić cenę przed zakupem, ale czytnik nie działał. Poszłam więc do kasy, zapłaciłam za zakupy, sprawdzam paragon - a lakier zamiast 3zł kosztuje 9. Wróciłam i grzecznie tłumaczę,że zostałam wprowadzona w błąd i chcę oddać lakier, na co ekspedientka mówi: ,,nie da rady, już za późno''. Takie tłumaczenie jest nie tylko śmieszne, ale i nieprofesjonalne. Sama pracowałam kiedyś w sklepie i wiem, że radę zawsze się da, trzeba tylko chcieć :) Pani widocznie nie chciało się robić zwrotu więc poprosiłam kierowniczkę. Okazało się,że kierowniczki nie ma, a tylko ona umie robić zwroty. Nagle pojawiła się druga ekspedientka, stwierdziła że zrobi zwrot, ale następnym razem jak będę coś kupować mam nie brać pod uwagę faktu, że ta rzecz stoi na przecenionym stoisku bo tylko niektóre kolory są przecenione. Na jakieś 20 kolorów akurat złoty przeceniony nie był :] Co prawda lakier w końcu oddałam, ale z wielką łaską, żalem i docinkami ze strony obu pań. Jedna z nich zaczęła mnie przekonywać,że 9zł za lakier Sensique to i tak dobra cena. Jasne :] Wyszłam ze sklepu ze sztucznymi rzęsami i zwykłym, białym lakierem.
Więcej niż zakupów, było jednak stresów. Nikt nie lubi sytuacji kiedy jedziemy po coś, a czegoś nie ma albo gdy ktoś chce nam na siłę wcisnąć rzecz, której nie potrzebujemy. Dodam dziś jeszcze notkę maseczkową, a jutro Sylwester. Powiem szczerze, że nie lubię tego dnia. Boję się fajerwerków i najchętniej zawinęłabym się pod kołdrę i poszła spać. W tym roku nie miałam prawie żadnych ciekawych propozycji. Skończyło się na tym,że świętować będę ze znajomymi i ich rodziną. Mam nadzieję, że będzie sympatycznie :) Czekają mnie więc jeszcze jedne zakupy - na szczęście tym razem spożywcze, a przy tych tak niemiłych sytuacji już raczej nie będzie :)
1. W Housie kupiłam przeceniony sweterek - urzekł mnie jego kolor i te śliczne pomponiki. Kosztował 49,90zł. Tu nie wydarzyło się jeszcze nic specjalnego więc uszczęśliwiona zakupem poszłam w kierunku innych sklepów ;)
2. Na chwilę zatrzymałam się we Flo, gdzie przecenione było prawie wszystko i to o 30%. Kupiłam kolejny z ich kolekcji olejek, tym razem skusiłam się na konwalię.
3. Pierwsze rozczarowanie spotkało mnie w Super-Pharmie. Nie ukrywam,że na zakupy przyjechałam głównie po aloes, który miał być w promocji za 16zł. Jak zwykle aloesu nie było, podobnie jak innych rzeczy z ulotki, które mnie interesowały. Zawsze gdy na czymś mi zależy z tego sklepu, uzyskuję odpowiedź,że albo jeszcze czegoś nie ma albo już nie ma:/ Kupiłam więc dwa kolejne capivity piękne paznokcie, jak się okazało,leki wyprzedają bo ich data przydatności się kończy niedługo. Trzeba więc uważać i za każdym razem sprawdzać. Ja odłożyłam z koszyka kilka rzeczy bo na pewno nie zdążyłabym ich wszystkich użyć. Wykorzystałam też swoje punkty i dostałam za nie szminkę Maybelline w kolorze Fuchsia. Chciałam zbierać punkty, ale przejrzałam katalog nagród i niestety nie znalazłam w nim nic godnego uwagi. Szminka na szczęście okazała się strzałem w dziesiątkę :)
Zdjęcia niestety robione w złym świetle i nie oddają tego pięknego koloru, ale muszę przyznać, że szminka świetnie nawilża, a za to ma wielki plus.
4. Następnie poszłam do Croppa i tu dość miłe zaskoczenie - biżuterię można kupić i to od 4zł. Ja wygrzebałam kolczyki i breloczek z misiem, jest uroczy :) Żałuję,że nie wzięłam też misiowych kolczyków, chyba po nie jeszcze wrócę.
5.Kolejnym przystankiem był Rossmann i tu strasznie się zdenerwowałam. Jak pewnie wiecie, obecnie jest promocja na żele original source - kupując jeden, drugi dostajemy gratis. Zapakowałam więc swój żel do koszyka, zapłaciłam, a kasjerka dopiero wtedy stwierdziła,że nie ma już tej promocji bo żele się skończyły. Gazetka jest ważna dopiero od dwóch albo trzech dni więc taka sytuacja jest dość śmieszna. Chciałam więc zrezygnować z zakupu, niestety nie odbyło się to bez marudzenia i bezsensownego pytanie kasjerki: dlaczego nie mogę kupić jednego żelu za 9,99? Może dlatego,że w każdym innym Rossmannie za tę kwotę dostanę drugi - ale ta pani tego nie rozumiała. Na szczęście udało mi się pozbyć żelu. Pozostałych zdjęć z tych zakupów nie dodaję bo to sama nuda - środki czystości itp.
6.Natura - i tu już nie wytrzymałam ;)
Zrobiłam malutkie zakupy, wszystko w promocji, kupiłam też jeden lakier Sensique do zdobień. Leżał on w rzeczach przecenionych, inne kolory kosztowały niecałe 3 zł więc postanowiłam go wypróbować. Zawsze wolę sprawdzić cenę przed zakupem, ale czytnik nie działał. Poszłam więc do kasy, zapłaciłam za zakupy, sprawdzam paragon - a lakier zamiast 3zł kosztuje 9. Wróciłam i grzecznie tłumaczę,że zostałam wprowadzona w błąd i chcę oddać lakier, na co ekspedientka mówi: ,,nie da rady, już za późno''. Takie tłumaczenie jest nie tylko śmieszne, ale i nieprofesjonalne. Sama pracowałam kiedyś w sklepie i wiem, że radę zawsze się da, trzeba tylko chcieć :) Pani widocznie nie chciało się robić zwrotu więc poprosiłam kierowniczkę. Okazało się,że kierowniczki nie ma, a tylko ona umie robić zwroty. Nagle pojawiła się druga ekspedientka, stwierdziła że zrobi zwrot, ale następnym razem jak będę coś kupować mam nie brać pod uwagę faktu, że ta rzecz stoi na przecenionym stoisku bo tylko niektóre kolory są przecenione. Na jakieś 20 kolorów akurat złoty przeceniony nie był :] Co prawda lakier w końcu oddałam, ale z wielką łaską, żalem i docinkami ze strony obu pań. Jedna z nich zaczęła mnie przekonywać,że 9zł za lakier Sensique to i tak dobra cena. Jasne :] Wyszłam ze sklepu ze sztucznymi rzęsami i zwykłym, białym lakierem.
Więcej niż zakupów, było jednak stresów. Nikt nie lubi sytuacji kiedy jedziemy po coś, a czegoś nie ma albo gdy ktoś chce nam na siłę wcisnąć rzecz, której nie potrzebujemy. Dodam dziś jeszcze notkę maseczkową, a jutro Sylwester. Powiem szczerze, że nie lubię tego dnia. Boję się fajerwerków i najchętniej zawinęłabym się pod kołdrę i poszła spać. W tym roku nie miałam prawie żadnych ciekawych propozycji. Skończyło się na tym,że świętować będę ze znajomymi i ich rodziną. Mam nadzieję, że będzie sympatycznie :) Czekają mnie więc jeszcze jedne zakupy - na szczęście tym razem spożywcze, a przy tych tak niemiłych sytuacji już raczej nie będzie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


