Dziś zapraszam na przegląd nowości kosmetycznych u mnie. Część kupiłam sama, a niektóre z kosmetyków otrzymałam w ramach prezentów urodzinowych.
Jednym z takich prezentów były dwa cienie do powiek Catrice w odcieniach fioletu. Otrzymałam je wczoraj i jeszcze nie miałam okazji użyć.
Od Super-Pharm otrzymałam do przetestowania nowy tusz Bourjois volume reveal, którego jestem bardzo ciekawa, ale musi jeszcze trochę poczekać,bo nie lubię mieć kilku otwartych produktów. Plusem jest wbudowane lusterko z boku,dzięki któremu możemy malować rzęsy dosłownie wszędzie :)
Siostra przysłała mi z UK Glamour z dodatkiem - tuszem do brwi Benefit. Załapałam się nawet na dwa :)
dostałam też upragniony korektor collection lasting perfection w jasnym odcieniu
W Rossmannie kupiłam dziś lakier Essie Fiji. Zdziwiłam się,bo nie wiedziałam,że essie jest w Rossmannach, a poza tym kosztował tylko 9,99zł! Do wyboru było sporo odcieni, ja kupiłam kolor, który polecała callmeblondee.
Korci mnie aby wrócić po inne. Dodam jeszcze, że lakiery mają normalną pojemność i nie wiem czym innym mogą się różnić od tych kilka razy droższych w innych drogeriach.
w Rossmannie kupiłam też puder Manhattan, o którym już kiedyś myślałam i dobrze,że poczekałam z zakupem, bo przeceniony był na niecałe 6zł.
postanowiłam wypróbować też maseczkę Isana - ok.1,30zł
żel Fa kupiłam znów za namową callmeblondee ;) Pachnie cudnie. Za 400ml. zapłaciłam 8zł w Netto
również za 8zł udało mi się kupić korektor Astor lift me up. Nic o nim wcześniej nie słyszałam, to był spontaniczny zakup,bo szkoda mi było go nie wypróbować za te pieniądze. Kupiony w Rossmannie.
Ostatnim zakupem był krem do stóp Nivelazione, mam nadzieję,że będzie dobrze nawilżał, bo mam strasznie przesuszone stopy.
Jutro postaram się wstawić post z pozostałymi zakupami. Dobrej nocy:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manhattan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manhattan. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 sierpnia 2016
zakupy i prezenty kosmetyczne
Etykiety:
Astor,
benefit,
Bourjois,
catrice,
cienie do powiek,
collection,
essie,
fa,
isana,
korektor,
kremy do stóp,
lakiery,
manhattan,
maseczki,
nivelazione,
pudry,
tusz do brwi,
tusz do rzęs,
żele pod prysznic
czwartek, 28 lipca 2016
lipcowe denko
Pora na kolejne denko, w lipcu nawet sporo zużyłam, z czego się cieszę. Trafiło się jednak parę bubli
- Soraya, balsam do ciała wyszczuplająco-antycelluitowy - bubel nr 1. Nie robił nic, nawet nie nawilżał. Skusiło mnie opakowanie,ale więcej na pewno bym go nie kupiła
- Intimea - tani płyn do higieny intymnej, dostępny w Biedronce. Taki przeciętniaczek.
- OS - żel pod prysznic o pięknym zapachu. Działanie zwyczajne, jak to żel,ale za ten zapach może jeszcze kupiłabym go drugi raz
- lakier do włosów wellaflex - nie jestem ekspertką od lakierów. Ten robił co miał robić, nie podobał mi się zapach, taki typowo lakierowy. Teraz zamieniłam go na inny, który bardziej się u mnie sprawdza więc z tym się raczej pożegnam na dobre
- Garnier, moja ulubiona farba w moim ulubionym kolorze, jak co miesiąc
- maska do stóp regenerująca, która dała u mnie dokładnie ten sam efekt co przeciętny krem do stóp. Nie kupię ponownie
- chusteczki tami - strasznie suche, nie kupię ponownie
- mydło Isana rabarbarowe - pierwsze mydło, które mnie uczuliło i to jak! po użyciu piekła mnie skóra między palcami i pękała,aż robiły się okropne rany. Oczywiście wylałam resztę. Z tego co czytałam na forach, nie tylko mnie podrażniło
- duże waciki - niby dla dzieci, ale fajnie się ich używa do demakijażu albo zmywania lakieru. Kupię ponownie
- rexona w sztyfcie - Sztyft wypadł mi po tygodniu używania, zostawiał ślady i dawał małą ochronę przed poceniem. Nie kupię ponownie.
- scrub do stóp bebeauty, który nie robił nic oprócz tego,że brudził prysznic
- Garnier, płyn micelarny - mój wielki ulubieniec: tani, wydajny, nie podrażnia, dobrze zmywa makijaż
- odżywka do włosów farbowanych gliss kur - nie była zła, ale też bez zachwytów
- szampon Radical, o którym pisałam trochę w poście dotyczącym wypadania włosów
- krem do stóp fuss wohl - kolejny bubel, brzydko pachniał i w ogóle nie nawilżał.
- żel OS - po tę wersję już nie sięgnę, zdecydowanie nie mój zapach. Poza tym miał rzadką konsystencję i spływał z ciała
- pomadka NYC, której nie używałam,ale wyrzucam,bo to nie mój kolor
- jakaś mała saszetka z olejkiem do twarzy
- płatki z Biedronki, lubię i polecam
- lakier Bell
- kolejne chusteczki, tym razem z Rossmanna. Tanie i dość dobre, przydały się przy wycieraniu blatu po robieniu makijażu albo jakichś poprawek
- odżywka przeciw wypadaniu włosów, o której też już ostatnio pisałam
- żel z peelingiem Perfecta - miał pachnieć kawą, ale niestety, był to tak sztuczny zapach, że gdyby nie napis,to nawet nie wpadłabym na to co to jest. Przeciętny peeling, raczej do niego nie wrócę.
- szampon Garnier - o ile bardzo lubię odżywkę z tej serii, to szampon jakoś do mnie nie przemówił. Nie kupię ponownie.
- peeling under twenty - dobrze się u mnie sprawdził i dawał przyjemne uczucie oczyszczonej twarzy
- korektor rozświetlający lovely - najbardziej niewydajny kosmetyk,jaki miałam. Wystarczył mi na niecałe 2 tygodnie codziennego używania. Fakt,miał małą pojemność i biorąc to pod uwagę,okazuje się, że wcale nie jest taki tani. Nie kupię ponownie
- maseczka ziaja - czasami lubię do niej wrócić
- puder miss sporty - tani i dobry. Wolę go od słynnej stay matte z Rimmela, a jest dużo tańszy
- niebieski eye-liner Manhattan
- krem Iwostin - polecam, szczególnie w promocji w Super-Pharm,gdzie można go dostać nawet za 10zł.
- próbka Ziaji
- krem do oczyszczania twarzy będący jednocześnie maseczką - nie kupię ponownie
- kredka do oczu z Avonu - już zrobiłam zapas
- brązer IsaDora, nie kupię ponownie, bo to nie mój kolor
Tyle u mnie, do końca miesiąca jeszcze parę dni,ale nic więcej nie uda mi się zużyć więc następne denko w sierpniu :)
- Soraya, balsam do ciała wyszczuplająco-antycelluitowy - bubel nr 1. Nie robił nic, nawet nie nawilżał. Skusiło mnie opakowanie,ale więcej na pewno bym go nie kupiła
- Intimea - tani płyn do higieny intymnej, dostępny w Biedronce. Taki przeciętniaczek.
- OS - żel pod prysznic o pięknym zapachu. Działanie zwyczajne, jak to żel,ale za ten zapach może jeszcze kupiłabym go drugi raz
- lakier do włosów wellaflex - nie jestem ekspertką od lakierów. Ten robił co miał robić, nie podobał mi się zapach, taki typowo lakierowy. Teraz zamieniłam go na inny, który bardziej się u mnie sprawdza więc z tym się raczej pożegnam na dobre
- Garnier, moja ulubiona farba w moim ulubionym kolorze, jak co miesiąc
- maska do stóp regenerująca, która dała u mnie dokładnie ten sam efekt co przeciętny krem do stóp. Nie kupię ponownie
- chusteczki tami - strasznie suche, nie kupię ponownie
- mydło Isana rabarbarowe - pierwsze mydło, które mnie uczuliło i to jak! po użyciu piekła mnie skóra między palcami i pękała,aż robiły się okropne rany. Oczywiście wylałam resztę. Z tego co czytałam na forach, nie tylko mnie podrażniło
- duże waciki - niby dla dzieci, ale fajnie się ich używa do demakijażu albo zmywania lakieru. Kupię ponownie
- rexona w sztyfcie - Sztyft wypadł mi po tygodniu używania, zostawiał ślady i dawał małą ochronę przed poceniem. Nie kupię ponownie.
- Garnier, płyn micelarny - mój wielki ulubieniec: tani, wydajny, nie podrażnia, dobrze zmywa makijaż
- odżywka do włosów farbowanych gliss kur - nie była zła, ale też bez zachwytów
- szampon Radical, o którym pisałam trochę w poście dotyczącym wypadania włosów
- krem do stóp fuss wohl - kolejny bubel, brzydko pachniał i w ogóle nie nawilżał.
- żel OS - po tę wersję już nie sięgnę, zdecydowanie nie mój zapach. Poza tym miał rzadką konsystencję i spływał z ciała
- pomadka NYC, której nie używałam,ale wyrzucam,bo to nie mój kolor
- jakaś mała saszetka z olejkiem do twarzy
- płatki z Biedronki, lubię i polecam
- lakier Bell
- kolejne chusteczki, tym razem z Rossmanna. Tanie i dość dobre, przydały się przy wycieraniu blatu po robieniu makijażu albo jakichś poprawek
- odżywka przeciw wypadaniu włosów, o której też już ostatnio pisałam
- żel z peelingiem Perfecta - miał pachnieć kawą, ale niestety, był to tak sztuczny zapach, że gdyby nie napis,to nawet nie wpadłabym na to co to jest. Przeciętny peeling, raczej do niego nie wrócę.
- szampon Garnier - o ile bardzo lubię odżywkę z tej serii, to szampon jakoś do mnie nie przemówił. Nie kupię ponownie.
- peeling under twenty - dobrze się u mnie sprawdził i dawał przyjemne uczucie oczyszczonej twarzy
- korektor rozświetlający lovely - najbardziej niewydajny kosmetyk,jaki miałam. Wystarczył mi na niecałe 2 tygodnie codziennego używania. Fakt,miał małą pojemność i biorąc to pod uwagę,okazuje się, że wcale nie jest taki tani. Nie kupię ponownie
- maseczka ziaja - czasami lubię do niej wrócić
- puder miss sporty - tani i dobry. Wolę go od słynnej stay matte z Rimmela, a jest dużo tańszy
- niebieski eye-liner Manhattan
- krem Iwostin - polecam, szczególnie w promocji w Super-Pharm,gdzie można go dostać nawet za 10zł.
- próbka Ziaji
- krem do oczyszczania twarzy będący jednocześnie maseczką - nie kupię ponownie
- kredka do oczu z Avonu - już zrobiłam zapas
- brązer IsaDora, nie kupię ponownie, bo to nie mój kolor
Tyle u mnie, do końca miesiąca jeszcze parę dni,ale nic więcej nie uda mi się zużyć więc następne denko w sierpniu :)
Etykiety:
bebeauty,
bell,
denko,
fuss wohl,
Garnier,
isadora,
isana,
iwostin,
lovely,
manhattan,
miss sporty,
NYC,
original source,
perfecta,
Radical,
receptury babuszki Agafii,
rexona,
schwarzkopf,
under twenty
poniedziałek, 19 października 2015
moje kosmetyczne zbiory cz.9 - cienie do powiek
Dziś będzie o moich cieniach do powiek, jest ich sporo, ale zbierałam je na przestrzeni kilku lat, a poza tym same wiecie jak ciężko zużyć cień :)
- Maybelline - mój ulubieniec z serii color tatoo 24hr, odcień on and on brozne
piękny, trwały cień, który podkreśla zieloną tęczówkę. Sprawdza się również jako baza pod inne cienie. Nie roluje się, nie zbiera w załamaniu. Polecam.
- paletka, którą sama skonstruowałam i trzymam w niej cienie pojedyncze, głównie z Inglota
- Oriflame, paletka stara jak świat, ale nadal mi służy, nie jest już dostępna w katalogu
- Virtual, metallic mono 048
- Essence, me and my ice-cream
- Maybelline, 21 pink drama
- wetnwild
- beauty uk, paletka nr 2
- H&M, trzymam ją chyba z sentymentu bo to jedna z pierwszych paletek,jakie kupiłam. Poza tym żal mi wyrzucać Hello Kitty :)
- Accessorize
- Avon, electric purple
- Sensique - po prawej 110, po lewej 112
- Wibo, mistic mint
- Avon, po długiej walce trafiła do kosza
- Essence, jungle fever, jeden z moich ulubionych cieni
- Sephora, python bag, piękny kolor, ale bardzo się osypuje
- Astor, baazar chic
- Maybelline, snow white
- Rimmel, pinkadilly circus
- Manhattan, water effects
- Maybelline, mocha mirage
- Astor, coctail squash
- Rimmel, smokey blue
- Maybelline, pink fizz
- Maybelline, mystic blue
- Yves Rocher, brun amande
- Joko, satin quattro
- Oriflame, aqua rose
- Avon, aquadelic
- Oriflame, resztki paletki symphony
- Oriflame,harmony
- Manhattan, the gorgeous
- Hean, violet chic
- miss rose
- catrice
- sleek, storm
- sunkissed
- avon, glamorous roses z serii luxe
- makeup revolution, najnowszy nabytek, iconic 3
Tyle jeżeli chodzi o moje cienie, ja tymczasem ruszam do Biedronki bo od dziś nowa, urodowa gazetka :)
- Maybelline - mój ulubieniec z serii color tatoo 24hr, odcień on and on brozne
piękny, trwały cień, który podkreśla zieloną tęczówkę. Sprawdza się również jako baza pod inne cienie. Nie roluje się, nie zbiera w załamaniu. Polecam.
- paletka, którą sama skonstruowałam i trzymam w niej cienie pojedyncze, głównie z Inglota
- Oriflame, paletka stara jak świat, ale nadal mi służy, nie jest już dostępna w katalogu
- Manhattan, paletka silver effects, strasznie się sypie
- Rimmel, paletka smokey brun- Virtual, metallic mono 048
- Essence, me and my ice-cream
- Maybelline, 21 pink drama
- wetnwild
- beauty uk, paletka nr 2
- H&M, trzymam ją chyba z sentymentu bo to jedna z pierwszych paletek,jakie kupiłam. Poza tym żal mi wyrzucać Hello Kitty :)
- Accessorize
- Avon, electric purple
- Sensique - po prawej 110, po lewej 112
- Wibo, mistic mint
- Avon, po długiej walce trafiła do kosza
- Essence, jungle fever, jeden z moich ulubionych cieni
- odsypka zielonego cienia z Paese, który pokruszył mi się w wyniku upadku
- Butterfly- Sephora, python bag, piękny kolor, ale bardzo się osypuje
- Astor, baazar chic
- Maybelline, snow white
- Rimmel, pinkadilly circus
- Manhattan, water effects
- Maybelline, mocha mirage
- Astor, coctail squash
- Rimmel, smokey blue
- Maybelline, pink fizz
- Maybelline, mystic blue
- Yves Rocher, brun amande
- Joko, satin quattro
- Oriflame, aqua rose
- Avon, aquadelic
- Oriflame, resztki paletki symphony
- Oriflame,harmony
- Manhattan, the gorgeous
- Hean, violet chic
- miss rose
- catrice
- sleek, storm
- sunkissed
- avon, glamorous roses z serii luxe
- makeup revolution, najnowszy nabytek, iconic 3
Tyle jeżeli chodzi o moje cienie, ja tymczasem ruszam do Biedronki bo od dziś nowa, urodowa gazetka :)
Etykiety:
accessorize,
Astor,
Avon,
beauty uk,
catrice,
cienie do powiek,
essence,
hean,
inglot,
joko,
makeup revolution,
manhattan,
maybelline,
Oriflame,
Rimmel,
sensique,
sephora,
Sleek,
wibo,
yves rocher
Subskrybuj:
Posty (Atom)