Wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze,
samych szczęśliwych dni w nadchodzącym roku
oraz szampańskiej zabawy sylwestrowej
życzę ja (jeszcze w dwupaku) :*
czwartek, 24 grudnia 2015
niedziela, 20 grudnia 2015
ulubieńcy roku - pielęgnacja twarzy
Przejrzałam swoją łazienkę, kosmetyczkę oraz posty z całego roku w poszukiwaniu ulubieńców. Znalazłam sporo produktów i dziś chciałabym napisać kilka zdań o niektórych z nich.
Gdybym mogła wybrać tylko jeden kosmetyk do pielęgnacji twarzy, z pewnością byłby nim upiększający olejek Magic Rose od Evree. Całe życie unikałam olejków bo byłam przekonana, że przy mojej mieszanej cerze nie sprawdzą się albo mnie zapchają. Nic bardziej mylnego.
- olejek jest wygodny w użyciu, ma pipetkę, którą nabieramy dosłownie odrobinę produktu i wcieramy w twarz. Produkt w szklanej buteleczce, o pojemności 30ml.
- jest bardzo wydajny. Używam go co kilka dni już przez długi okres czasu, a nie zużyłam nawet połowy
- przeznaczony jest do cery mieszanej, ale w drogeriach znajdziemy również inne wersje
- cudownie nawilża, a nasza twarz następnego dnia jest promienna i wygląda lepiej
- łagodzi wszystkie zmiany na twarzy, mi wiele razy pomógł w pozbyciu się drobnych krostek czy przebarwień
- zmniejsza widoczność ,,pajączków'', łagodzi podrażenienia skóry, uszczelnia rozszerzone naczynia krwionośne, które były moją zmorą podczas ciąży
- pobudza produkcję kolagenu, działa przeciwzmarszczkowo
- poprawia koloryt skóry
- można używać go na wiele sposobów: jako serum (bezpośrednio na twarz wmasuj 4-6 kropli), jako dodatek do naszego kremu, jako maseczkę (10-12 kropli pozostawiamy na twarzy przez 10-15 minut i nadmiar usuwamy chusteczką), jako bazę pod makijaż, jako olejek do demakijażu oraz masażu twarzy. Ja używam go najczęściej jako serum lub dodatek do kremów przy wieczornej pielęgnacji.
- chroni przed wiatrem i mrozem więc możemy go używać w ciągu dnia szczególnie teraz
- skład dla zainteresowanych:
Kolejnym olejkiem do twarzy, który sprawdził się u mnie jest Bielenda olejek brązujący. Początkowo bałam się go używać bo spodziewałam się efektu jak po samoopalaczu, ale olejek nadaje bardzo delikatny kolor, w zasadzie bardziej podkreśla nasz naturalny koloryt niż działa brązująco. Można używać go samodzielnie lub jako dodatek do kremów. Buteleczka podobnie jak w Evree jest szklana, z pipetką. Olejek pielęgnuje, nawilża, a przy regularnym stosowaniu widać poprawę koloru skóry. Fajny, szczególnie zimą, kiedy nasza cera jest bardziej poszarzała i nie mamy możliwości aby się naturalnie opalić. Nie pozostawia smug i plam.
Sprawdził się u mnie również duet żel + krem effaclar z La Roche-Posay. Produkty do najtańszych nie należą, ale są wydajne i pięknie radzą sobie z niedoskonałościami cery. Z pewnością wrócę do nich jak tylko zajdzie taka potrzeba.
Nie mogłam zdecydować się na jeden płyn micelarny więc wybrałam dwa: z Bourjois i Garniera. Oba świetnie radzą sobie z demakijażem, nie wysuszają i są niedrogie. Szkoda, że tego z Bourjois nie robią w większej pojemności bo u mnie płyny dość szybko się kończą.
Z peelingów wielkim ulubieńcem okazał się enzymatyczny peeling z Ziaji,który nie zawiera barwników, silikonów i olejów mineralnych. Delikatnie złuszcza, nie podrażnia twarzy, pozostawia ją przyjemnie wygładzoną. Jest tani, za 60 ml produktu zapłaciłam ok. 7-8zł. Stosuję go dwa razy w tygodniu, wykonuję nim delikatny masaż i zostawiam na jakieś 10 minut, po czym zmywam.
Tańszym, ale równie skutecznym co effaclar duo, okazał się dla mnie krem marki Iwostin, który również ma za zadanie eliminowanie niedoskonałości. Krem ma redukować zmiany trądzikowe, odblokowywać zatkane pory, regulować wydzielanie serum. Często używałam go pod makijaż i bardzo dobrze się sprawdzał, nie rolował się i pozostawiał twarz matową, ale jej nie wysuszał. Gdy na mojej twarzy pojawiały się jakieś krostki, nakładałam go na noc i rano wypryski były zniwelowane. Nie zawiera parabenów, jest hipoalergiczny. Zapłaciłam za niego w promocji ok.10zł i będę polować na takie okazje bo chętnie jeszcze po niego sięgnę.
skład:
W tym roku bardzo polubiłam się też z gąbeczkami calypso. Za dwie zapłaciłam w promocji ok.4zł i będę często po nie sięgać bo bardzo ułatwiają mi zmywanie maseczek z twarzy.
Skoro mowa o maseczkach, przetestowałam ich w tym roku bardzo dużo i pokażę Wam te, które u mnie najbardziej się sprawdziły:
Rozpisałam się, ale wszystkie produkty są tego warte :) Miłej niedzieli :)
Gdybym mogła wybrać tylko jeden kosmetyk do pielęgnacji twarzy, z pewnością byłby nim upiększający olejek Magic Rose od Evree. Całe życie unikałam olejków bo byłam przekonana, że przy mojej mieszanej cerze nie sprawdzą się albo mnie zapchają. Nic bardziej mylnego.
- olejek jest wygodny w użyciu, ma pipetkę, którą nabieramy dosłownie odrobinę produktu i wcieramy w twarz. Produkt w szklanej buteleczce, o pojemności 30ml.
- jest bardzo wydajny. Używam go co kilka dni już przez długi okres czasu, a nie zużyłam nawet połowy
- przeznaczony jest do cery mieszanej, ale w drogeriach znajdziemy również inne wersje
- cudownie nawilża, a nasza twarz następnego dnia jest promienna i wygląda lepiej
- łagodzi wszystkie zmiany na twarzy, mi wiele razy pomógł w pozbyciu się drobnych krostek czy przebarwień
- zmniejsza widoczność ,,pajączków'', łagodzi podrażenienia skóry, uszczelnia rozszerzone naczynia krwionośne, które były moją zmorą podczas ciąży
- pobudza produkcję kolagenu, działa przeciwzmarszczkowo
- poprawia koloryt skóry
- można używać go na wiele sposobów: jako serum (bezpośrednio na twarz wmasuj 4-6 kropli), jako dodatek do naszego kremu, jako maseczkę (10-12 kropli pozostawiamy na twarzy przez 10-15 minut i nadmiar usuwamy chusteczką), jako bazę pod makijaż, jako olejek do demakijażu oraz masażu twarzy. Ja używam go najczęściej jako serum lub dodatek do kremów przy wieczornej pielęgnacji.
- chroni przed wiatrem i mrozem więc możemy go używać w ciągu dnia szczególnie teraz
- skład dla zainteresowanych:
Nie mogłam zdecydować się na jeden płyn micelarny więc wybrałam dwa: z Bourjois i Garniera. Oba świetnie radzą sobie z demakijażem, nie wysuszają i są niedrogie. Szkoda, że tego z Bourjois nie robią w większej pojemności bo u mnie płyny dość szybko się kończą.
Z peelingów wielkim ulubieńcem okazał się enzymatyczny peeling z Ziaji,który nie zawiera barwników, silikonów i olejów mineralnych. Delikatnie złuszcza, nie podrażnia twarzy, pozostawia ją przyjemnie wygładzoną. Jest tani, za 60 ml produktu zapłaciłam ok. 7-8zł. Stosuję go dwa razy w tygodniu, wykonuję nim delikatny masaż i zostawiam na jakieś 10 minut, po czym zmywam.
Tańszym, ale równie skutecznym co effaclar duo, okazał się dla mnie krem marki Iwostin, który również ma za zadanie eliminowanie niedoskonałości. Krem ma redukować zmiany trądzikowe, odblokowywać zatkane pory, regulować wydzielanie serum. Często używałam go pod makijaż i bardzo dobrze się sprawdzał, nie rolował się i pozostawiał twarz matową, ale jej nie wysuszał. Gdy na mojej twarzy pojawiały się jakieś krostki, nakładałam go na noc i rano wypryski były zniwelowane. Nie zawiera parabenów, jest hipoalergiczny. Zapłaciłam za niego w promocji ok.10zł i będę polować na takie okazje bo chętnie jeszcze po niego sięgnę.
skład:
Skoro mowa o maseczkach, przetestowałam ich w tym roku bardzo dużo i pokażę Wam te, które u mnie najbardziej się sprawdziły:
Rozpisałam się, ale wszystkie produkty są tego warte :) Miłej niedzieli :)
Etykiety:
AA,
bielenda,
Bourjois,
calypso,
evree,
Garnier,
iwostin,
kremy do twarzy,
la roche-posay,
lirene,
maseczki,
olejki do twarzy,
peeling do twarzy,
płyny micelarne,
receptury babuszki Agafii,
soraya,
yves rocher,
ziaja
czwartek, 17 grudnia 2015
paczka z UK i trochę świątecznego klimatu
Wczoraj dotarła do mnie przesyłka od siostry,a w niej wózek dla mojego synka :) Już nie mogę doczekać się pierwszych wspólnych spacerów. Siostra dorzuciła kilka innych rzeczy, m.in. Glamour, o który kiedyś ją prosiłam ze względu na dodatki. Do wyboru był tusz lub pomadki w miniaturowych wersjach od Clinique. Mi trafił się tusz i bardzo się cieszę bo używałam go już wcześniej (to moje trzecie opakowanie), a ładnie wyczesuje rzęsy.
trochę słodyczy, omomom
ciasteczkowa pozytywka :)
koszula do spania z cieplej i milutkiej flanelki
koszulka Atmosphere
z kosmetyków nic ciekawego mi nie przybyło, jedynie płyny do higieny intymnej
malutka, ale żywa choineczka z Biedronki
sezon na mandarynki :)
zawieszka z Rossmanna
Miłego dnia :)
trochę słodyczy, omomom
ciasteczkowa pozytywka :)
koszula do spania z cieplej i milutkiej flanelki
koszulka Atmosphere
z kosmetyków nic ciekawego mi nie przybyło, jedynie płyny do higieny intymnej
malutka, ale żywa choineczka z Biedronki
sezon na mandarynki :)
zawieszka z Rossmanna
Miłego dnia :)
wtorek, 8 grudnia 2015
kilka nowości i prezentów
Wczoraj dotarł do mnie jeszcze jeden Mikołaj i dostałam wielki świąteczny kubek, w sam raz na gorącą herbatkę oraz zestaw kosmetyków z Kobo.
w zestawie znajduje się tusz glam lashes w kolorze czarnym
pomadka i błyszczyk 2w1 w odcieniu natural, użyłam jej dziś i ślicznie wygląda na ustach
i lakier do paznokci Toronto, w odcieniu zbliżonym do pomadki
Zakupów kosmetycznych zrobiłam niewiele, kończą mi się waciki i moje ulubione kokosowe mydełko z Dove więc uzupełniłam braki
w Kauflandzie trwa wyprzedaż kosmetyków do opalania, mają długie daty ważności więc skusiłam się na przyspieszacz z SPF 6, zapłaciłam za niego ok.3zł
Mam również możliwość przetestowania za 1 grosz podkładu Astor skin match protect. Jest to produkt nawilżający, z SPF 18. Przyda się, szczególnie teraz zimą.
W H&M kupiłam zwykłe czarne legginsy - najwygodniejsze kiedy brzuszek jest duży i większość spodni już nie pasuje. Kosztowały 40zł, ze zniżką zapłaciłam 32zł.
w Biedronce trwa fajna promocja na produkty air wick. Za dwa wkłady do odświeżacza zapłaciłam tylko 15zł. Wcześniej zdarzało mi się za tę kwotę kupić tylko jeden. Pierwszy raz wybrałam zapach liliowy i jest piękny
Do poczytania nowy Skarb i mamusiowe gazetki, a w jednej z nich dodatkiem był nawilżający balsam do ciała z Bielendy
Miłego dnia :)
w zestawie znajduje się tusz glam lashes w kolorze czarnym
pomadka i błyszczyk 2w1 w odcieniu natural, użyłam jej dziś i ślicznie wygląda na ustach
i lakier do paznokci Toronto, w odcieniu zbliżonym do pomadki
Zakupów kosmetycznych zrobiłam niewiele, kończą mi się waciki i moje ulubione kokosowe mydełko z Dove więc uzupełniłam braki
w Kauflandzie trwa wyprzedaż kosmetyków do opalania, mają długie daty ważności więc skusiłam się na przyspieszacz z SPF 6, zapłaciłam za niego ok.3zł
Mam również możliwość przetestowania za 1 grosz podkładu Astor skin match protect. Jest to produkt nawilżający, z SPF 18. Przyda się, szczególnie teraz zimą.
W H&M kupiłam zwykłe czarne legginsy - najwygodniejsze kiedy brzuszek jest duży i większość spodni już nie pasuje. Kosztowały 40zł, ze zniżką zapłaciłam 32zł.
w Biedronce trwa fajna promocja na produkty air wick. Za dwa wkłady do odświeżacza zapłaciłam tylko 15zł. Wcześniej zdarzało mi się za tę kwotę kupić tylko jeden. Pierwszy raz wybrałam zapach liliowy i jest piękny
Do poczytania nowy Skarb i mamusiowe gazetki, a w jednej z nich dodatkiem był nawilżający balsam do ciała z Bielendy
Miłego dnia :)
poniedziałek, 7 grudnia 2015
filmy na długie wieczory
Ostatnio było o książkach, a dziś chciałabym napisać kilka słów o filmach i serialu, które ostatnio obejrzałam i mogę je polecić bądź odradzić.
Zacznę od polskiego serialu Pakt, w który strasznie się wkręciłam. Odcinków będzie niewiele (z tego co wiem to sześć), ale za to jakość, gra aktorska, efekty na najwyższym poziomie.
Serial HBO "Pakt" opowiada historię osadzoną w realiach współczesnej Polski. Piotr Grodecki, dziennikarz śledczy opiniotwórczego dziennika Kurier, wpada na trop dużej afery finansowej. Okazuje się, że sprawa ma dla niego osobisty wymiar. Mimo sprzeciwu redakcji, Piotrowi udaje się doprowadzić do publikacji, która wzbudza zainteresowanie opinii publicznej. Z pomocą Weroniki, agentki CBŚ, Piotr odkrywa drugie dno tej afery. Kiedy Piotrowi wydaje się, że już wyjaśnił zagadkę, nagle dostaje tajemniczą wiadomość. Sprawa zaczyna się komplikować, zataczając coraz szersze kręgi wśród ludzi polityki i wielkiego biznesu. Okazuje się, że historia ma swój początek w czasach transformacji ustrojowej. Pokolenie, które wtedy wkraczało w dorosłość, to ludzie, którzy często zrobili szybkie, spektakularne kariery i zdobyli, nie zawsze legalnie, wielkie pieniądze. Teraz przychodzi im zapłacić za wybory i decyzje z przeszłości.
Filmem, który wywarł na mnie duże wrażenie (chociaż nie spodziewałam się tego i przyznam, że włączyłam go z nudów) był Crimson Peak. Wzgórze krwi. Polecam wszystkim wielbicielom horrorów i nie tylko.
Zwiastun możecie zobaczyć tu:
Filmem, który zapewne znacie, a do którego z przyjemnością wracam co roku jest Holiday. Piękna, ciepła opowieść o miłości, obowiązkowo trzeba obejrzeć w okolicy Świąt :)
Kolejnym filmem, który mnie zaciekawił jest Pentameron. W zasadzie na film składa się wiele różnych, zazwyczaj dość mrocznych historii. Taka baśń dla dorosłych, polecam serdecznie.
Jeśli ktoś preferuje bardziej życiowe historie, polecam Everest. Ostatnio było o nim głośno, a tematem jak możecie się domyślić są dzieje członków wyprawy na Everest, która niestety nie dla wszystkich skończyła się powodzeniem.
Z pewnością wielu widzom - zarówno tym dużym jak i mniejszym, spodobają się Hotel Transylwania, jej druga część oraz W głowie się nie mieści. Świetny sposób na spędzenie wspólnego czasu przed telewizorem :)
Z polskich filmów obejrzałam ostatnio Body/Ciało. Daje do myślenia, nie żałuję że na niego trafiłam.
Zupełnie innym rodzajem filmu jest ,,O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu''. Nie każdemu przypadnie do gustu, mi się podobał. Jest historia wampirzycy, ale nie spodziewajcie się kolejnego ,,Zmierzchu'' czy ,,Pamiętników wampirów''.
Zwiastun znajdziecie tu
Ktoś mi ostatnio polecił ,,Sekretne okno''. Nic w tym filmie nie jest takie na jakie wygląda i możecie się zdziwić :) No i gra Johny Depp ;)
,,Wyspę tajemnic'' widziałam już kilkakrotnie i za każdym razem oglądam z takim samym zaciekawieniem.
Z polecenia obejrzałam horror na podstawie powieści S. Kinga: 1408. Nie był zły, ale do Lśnienia dużo mu brakuje.
Czarną księgę oglądałam już drugi raz. Polecam jeśli kogoś interesuje tematyka II wojny światowej i ówczesna sytuacja Żydów.
Filmy, które obejrzałam, ale mnie rozczarowały z różnych powodów:
O Papierowych miastach słyszałam wiele dobrego. Chyba jednak jestem już za stara na tego typu historie bo film strasznie mnie nudził, cała opowieść wydała się infantylna i nie mogłam doczekać się końca.
Dziennik panny służącej - przyznam, że kilka razy na nim przysnęłam...Jakbym miała opowiedzieć o czym był to byłoby mi trudno bo to taki film o wszystkim i niczym. Historia opowiedziana z perspektywy służącej, nie różniąca się od innych, które znamy z literatury czy innych filmów.
Klucz Sary Opowiada historię amerykańskiej dziennikarki Julii mieszkającej w Paryżu, która w 2002 roku przygotowuje artykuł w 60. rocznicę obławy Vel d'Hiv. Opowiada także historię Sary, małej żydowskiej dziewczynki, która w lipcu 1942 roku stała się uczestniczką tejże obławy. To właśnie na temat Sary, Julia poszukuje śladów.
Sama historia wydawała mi się ciekawa, ale film oglądało mi się ciężko, strasznie się dłużył. Mam wrażenie, że za bardzo rozbudowano historię dziennikarki Julii, a za mało samej Sary.
Randka z królową - głupiutki filmik dla zabicia czasu, historia strasznie naciągana, nie polecam
Wykolejona - mało zabawna komedia, w dodatku aktorka była tak mało urodziwa, że nie mogłam się skupić na fabule. Jakoś mi nie pasowała do bohaterki. Może to głupi powód, ale przyznam że pierwszy raz miałam tak, że przeszkadzał mi w filmie czyiś wygląd.
Pakt z diabłem - podchodziłam do tego filmu dwukrotnie i nie dałam razy obejrzeć go do końca
Mroczne wizje - oglądanie horroru o wizjach kobiety w ciąży będąc w ciąży to nie był dobry pomysł. Film mi się dłużył, ale przyznam, że samo zakończenie mnie zaskoczyło.
Trochę tego było, ale korzystam z ostatnich wolnych tygodni bo po porodzie pewnie nie będę mieć czasu na oglądanie takiej ilości filmów czy seriali. Jeśli macie jakieś perełki, które możecie polecić, to będę wdzięczna. Chętnie obejrzałabym jeszcze coś w grudniu, niekoniecznie o tematyce świątecznej :)
Zacznę od polskiego serialu Pakt, w który strasznie się wkręciłam. Odcinków będzie niewiele (z tego co wiem to sześć), ale za to jakość, gra aktorska, efekty na najwyższym poziomie.
Serial HBO "Pakt" opowiada historię osadzoną w realiach współczesnej Polski. Piotr Grodecki, dziennikarz śledczy opiniotwórczego dziennika Kurier, wpada na trop dużej afery finansowej. Okazuje się, że sprawa ma dla niego osobisty wymiar. Mimo sprzeciwu redakcji, Piotrowi udaje się doprowadzić do publikacji, która wzbudza zainteresowanie opinii publicznej. Z pomocą Weroniki, agentki CBŚ, Piotr odkrywa drugie dno tej afery. Kiedy Piotrowi wydaje się, że już wyjaśnił zagadkę, nagle dostaje tajemniczą wiadomość. Sprawa zaczyna się komplikować, zataczając coraz szersze kręgi wśród ludzi polityki i wielkiego biznesu. Okazuje się, że historia ma swój początek w czasach transformacji ustrojowej. Pokolenie, które wtedy wkraczało w dorosłość, to ludzie, którzy często zrobili szybkie, spektakularne kariery i zdobyli, nie zawsze legalnie, wielkie pieniądze. Teraz przychodzi im zapłacić za wybory i decyzje z przeszłości.
Filmem, który wywarł na mnie duże wrażenie (chociaż nie spodziewałam się tego i przyznam, że włączyłam go z nudów) był Crimson Peak. Wzgórze krwi. Polecam wszystkim wielbicielom horrorów i nie tylko.
Zwiastun możecie zobaczyć tu:
Filmem, który zapewne znacie, a do którego z przyjemnością wracam co roku jest Holiday. Piękna, ciepła opowieść o miłości, obowiązkowo trzeba obejrzeć w okolicy Świąt :)
Kolejnym filmem, który mnie zaciekawił jest Pentameron. W zasadzie na film składa się wiele różnych, zazwyczaj dość mrocznych historii. Taka baśń dla dorosłych, polecam serdecznie.
Jeśli ktoś preferuje bardziej życiowe historie, polecam Everest. Ostatnio było o nim głośno, a tematem jak możecie się domyślić są dzieje członków wyprawy na Everest, która niestety nie dla wszystkich skończyła się powodzeniem.
Z pewnością wielu widzom - zarówno tym dużym jak i mniejszym, spodobają się Hotel Transylwania, jej druga część oraz W głowie się nie mieści. Świetny sposób na spędzenie wspólnego czasu przed telewizorem :)
Z polskich filmów obejrzałam ostatnio Body/Ciało. Daje do myślenia, nie żałuję że na niego trafiłam.
Zupełnie innym rodzajem filmu jest ,,O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu''. Nie każdemu przypadnie do gustu, mi się podobał. Jest historia wampirzycy, ale nie spodziewajcie się kolejnego ,,Zmierzchu'' czy ,,Pamiętników wampirów''.
Zwiastun znajdziecie tu
Ktoś mi ostatnio polecił ,,Sekretne okno''. Nic w tym filmie nie jest takie na jakie wygląda i możecie się zdziwić :) No i gra Johny Depp ;)
,,Wyspę tajemnic'' widziałam już kilkakrotnie i za każdym razem oglądam z takim samym zaciekawieniem.
Z polecenia obejrzałam horror na podstawie powieści S. Kinga: 1408. Nie był zły, ale do Lśnienia dużo mu brakuje.
Czarną księgę oglądałam już drugi raz. Polecam jeśli kogoś interesuje tematyka II wojny światowej i ówczesna sytuacja Żydów.
Filmy, które obejrzałam, ale mnie rozczarowały z różnych powodów:
O Papierowych miastach słyszałam wiele dobrego. Chyba jednak jestem już za stara na tego typu historie bo film strasznie mnie nudził, cała opowieść wydała się infantylna i nie mogłam doczekać się końca.
Dziennik panny służącej - przyznam, że kilka razy na nim przysnęłam...Jakbym miała opowiedzieć o czym był to byłoby mi trudno bo to taki film o wszystkim i niczym. Historia opowiedziana z perspektywy służącej, nie różniąca się od innych, które znamy z literatury czy innych filmów.
Klucz Sary Opowiada historię amerykańskiej dziennikarki Julii mieszkającej w Paryżu, która w 2002 roku przygotowuje artykuł w 60. rocznicę obławy Vel d'Hiv. Opowiada także historię Sary, małej żydowskiej dziewczynki, która w lipcu 1942 roku stała się uczestniczką tejże obławy. To właśnie na temat Sary, Julia poszukuje śladów.
Sama historia wydawała mi się ciekawa, ale film oglądało mi się ciężko, strasznie się dłużył. Mam wrażenie, że za bardzo rozbudowano historię dziennikarki Julii, a za mało samej Sary.
Randka z królową - głupiutki filmik dla zabicia czasu, historia strasznie naciągana, nie polecam
Wykolejona - mało zabawna komedia, w dodatku aktorka była tak mało urodziwa, że nie mogłam się skupić na fabule. Jakoś mi nie pasowała do bohaterki. Może to głupi powód, ale przyznam że pierwszy raz miałam tak, że przeszkadzał mi w filmie czyiś wygląd.
Pakt z diabłem - podchodziłam do tego filmu dwukrotnie i nie dałam razy obejrzeć go do końca
Mroczne wizje - oglądanie horroru o wizjach kobiety w ciąży będąc w ciąży to nie był dobry pomysł. Film mi się dłużył, ale przyznam, że samo zakończenie mnie zaskoczyło.
Trochę tego było, ale korzystam z ostatnich wolnych tygodni bo po porodzie pewnie nie będę mieć czasu na oglądanie takiej ilości filmów czy seriali. Jeśli macie jakieś perełki, które możecie polecić, to będę wdzięczna. Chętnie obejrzałabym jeszcze coś w grudniu, niekoniecznie o tematyce świątecznej :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















